Zaloguj się
Czwartek, 24 maja 2012r. Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
PolKwiat
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

„Imbecyl futbolu” rozmiękczył… piłkarzy?!

26-01-2012
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 363 e-wydaniu

Sport niczym wytrawna akuszerka towarzyszy narodzinom gwiazd, żeby tylko! Bożyszcze współczesnej cywilizacji, bajecznych fortun, wspaniałych karier, z politycznymi włącznie. Niestety, listę tę należy uzupełnić o jeden dosyć istotny aspekt naszego życia – sport rodzi również niezdrowe emocje, generujące agresje, od których sportowe areny winny być wolne.

Stadiony, na których toczy się coubertinowska w swym duchu rywalizacja, winny stanowić azyl przed objawami zdziczenia współczesnych obyczajów. Tak jednak nie jest i już raczej nie będzie. Nigdy! Do bitew stadionowych w obsadzie kibiców rywalizujących klubów wraz z zastępami policji, i to w rozmaitych konfiguracjach, zdążyliśmy już raczej przywyknąć. Sytuacja jaka miała nie tak dawno miejsce podczas rozgrywanego w Hamburgu futbolowego halowego turnieju, kiedy to po meczu drugoligowej zaledwie drużyny Sankt Pauli z jeszcze niżej notowaną ekipą VfB Luebeck, doszło do bijatyki, która dostarczyła miejscowym lekarzom 49 pacjentów, a przedstawicielom Temidy 72 petentów, nie robią już tak naprawdę na nikim specjalnego wrażenia. Niemal co chwila uczynne media raczą nas doniesieniami o użyciu krzesełek stadionowych, płyt chodnikowych, armatek wodnych, czy broni gładkolufowej. Ot, normalka, chciałoby się rzec. Ze wspinaczką po wyświechtanych już w powiedzeniu schodach mamy do czynienia, gdy akty agresji skierowane są bezpośrednio w głównych - z definicji - bohaterów stadionowych wydarzeń. Z takimi melanżami bestialstwa oraz głupoty mamy jednak czasami do czynienia, a są one doprawdy zatrważające. Wszak ofiarami stadionowych zwyrodnialców mogą w każdej chwili stać się bezbronni sportowcy. Zdawać by się mogło, że komuś, kto zakupił bilet wstępu na stadion wolno niemal wszystko. W tym: opluwać, obrzucać rozmaitymi przedmiotami, informować odtwórców stadionowych spektakli o tym, że ich mamusie się źle prowadziły etc. Jakiekolwiek próby przeciwstawiania się przez poszkodowanych były z całą stanowczością karane przez ich kluby, federacje, związki.

Jednooka Temida z Holandii

 W ten klimat doskonale wpisał się pan Bas Nijhuis, arbiter meczu 1/8 Puchar Holandii, w którym naprzeciwko siebie stanęły jedenastki Ajaxu Amsterdam oraz AZ Alkmaar. W 38. minucie mecz został przerwany, po tym jak kostarykańskiego pochodzenia bramkarz AZ Alkmaar, Esteban Alvarado był łaskaw skopać 19-letniego kibica miejscowej drużyny. Alvarado został ukarany przez surowego arbitra czerwoną kartką. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie jeden „drobny” szczegół. Otóż golkiper gości został brutalnie zaatakowany nie gdzieś na trybunach, ale w miejscu wykonywania przez niego obowiązków służbowych, czyli na boisku. Alvorado zrobił dokładnie to, co winien zrobić prawdziwy chłop z „nabiałem” i po męsku skarcił napastnika. Na szczęście zdania pana z gwizdkiem nie podzieliła Holenderska Federacja Piłki Nożnej (KNVB). Za Kostorykaninem murem stanęły także media z krainy tulipanów, tudzież wiatraków. -Bramkarz został nieoczekiwanie zaatakowany. Nie widział nadbiegającego napastnika. Prokurator uważa, że wywołana w ten sposób reakcja nie powinna odnieść skutków dyscyplinarnych. Dlatego też Estaban nie zostanie zawieszony – napisano w oświadczeniu KNVB anulującym czerwoną kartkę. Zdecydowano także o powtórce meczu i to nie tylko bez napastnika, ale bez innych kibiców również. Niestety, ale nie popisali się w tym wypadku przedstawiciele holenderskiego wymiaru sprawiedliwości. Niejaki Wesley van W. został ukarany zaledwie sześcioma miesiącami aresztu (prokurator żądał dziesięciu!) oraz dwuletnim zakazem stadionowym. Ot, podczas meczów Ajaxu i reprezentacji Holandii Wesley będzie musiał wpaść w odwiedziny do najbliższego komisariatu policji. Na miejscu będzie nadmienić, że wyczyn Wesleya wywołał zamieszki wokół stadionu w Amsterdamie, w których policjanci musieli wykazać się swoimi kwalifikacjami.

„Imbecyl futbolu” rodem z Danii


Znacznie surowiej obeszli się ze stadionowym bandziorem stróże prawa z Danii. Niejaki Ronni N. w czerwcu 2007 roku wsławił się tym, że swoim atakiem na sędziego doprowadził do przerwania meczu eliminacyjnego Euro-2008 pomiędzy reprezentacjami Danii i Szwecji. Wszystko wydarzyło się zaledwie na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem ofiary zdarzenia, przy remisie 3:3. Ronni „załatwił” w UEFA walkower dla Szwedów, zakaz rozgrywania dwóch kolejnych meczów eliminacyjnych na stadionie Parken w Kopenhadze i wymierne straty finansowe, które duńska centrala futbolowa oszacowała na jakieś 2,2 miliona koron (295 tys. euro). Trudno się zatem dziwić, że tamtejsze media nadały Ronniemu N. przydomek… „imbecyla futbolu”. Sąd pierwszej instancji zalecił 33-letniemu „imbecylowi” uiścić grzywnę w wysokości 900 tys. koron (121 tys. euro). Niedawno sąd apelacyjny w Kopenhadze okazał się jeszcze mniej wyrozumiały i zasądził grzywnę na rzecz poszkodowanej federacji w kwocie 1,7 mln koron (ok. 250 tys. euro). Już po listopadowym werdykcie duńskiej Temidy „imbecyl futbolu” rozpaczał, że ma na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci, a o takich pieniądzach to nawet nie wolno mu pomarzyć w wolnej chwili. Okazuje się, że niektórych te łkania potrafiły rozmiękczyć. Mowa o… piłkarzach reprezentacji Danii, którzy postanowili przeznaczyć premie za mecze wypłacane przez federację na dług „imbecyla” w stosunku do tejże. To jakaś absolutna aberracja!

Co na to Monica i Izabella?

Jedno pytanko do litościwych kopaczy z Danii: a co będzie jak następnym razem jeden z was lub waszych kolegów po fachu zakończy mecz z – na przykład – nożem w plecach? Że nie możliwe? To spytajcie o to doskonałą przed laty tenisistkę Monicę Seles, a zwłaszcza o to co wydarzyło się w Hamburgu podczas pojedynku z Magdaleną Maleewą za sprawą niejakiego Guntera Parche. Jak okazuje się pamięć ludzka jest ulotna, gdyż działo się to 30 kwietnia 1993 roku, kiedy to Sales była liderką światowego rankingu tenisistek… Doprawdy zatrważa pobłażliwość holenderskiego sądu wobec – nazwijmy go – „imbecyla futbolu II”. Na dobrą sprawę, to sędzia winien przerwać mecz na krótko i pozwolić piłkarzom, by udali się na pewien czas do szatni ze wspomnianym. Ręczę, że taka kara odstraszyłaby potencjalnych kolejnych „imbecyli”.
Na koniec pewna podpowiedź dla pani prezes klubu Warta Poznań, Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej, która rozpaczliwie poszukuje piłkarzy z charakterem. Bramkarz Esteban doskonale wkomponowałby się w jej wizję drużyny. – Niektórzy z piłkarzy są bardziej zniewieściali niż kobiety. Większość z nich nosi na boku te swoje saszetki, te które nazywam „chlebaczkami”, a w środku mają oczywiście żel do włosów – wyznała bez ceregieli w jednym z wywiadów. Cóż, od siebie dodam, iż mój ojciec zwykł dobitniej określać wspomniane saszetki, bo mianem… „pederastki”.

Jerzy Kraśnicki

Tagi: sport, felieton, Jerzy Kraśnicki

24-05-2012 22:59 POLISH EXPRESS

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Dziś już chyba tylko starsi kibice, i to na dodatek ci stroniący od spożywania masełka, pamiętają sympatycznego misiaczka o imieniu „Misza”, który był maskotką igrzysk olimpijskich, jakie w roku 1980 odbyły się na sportowych arenach Moskwy. Związek Radziecki był niezaprzeczalnym hegemonem światowego sportu, nie tylko w odniesieniu do własnego „kadeelowskiego” obozu.
W jednym z naszych siostrzanych wydawnictw, znalazłem ostatnio obszerną wypowiedź naszego rodaka, zawodowego kucharza, stającego w obronie - uwaga: brytyjskiej kuchni.
Nieuchronnie zbliżamy się do momentu odkręcenia kurka z gazem i zapalenia znicza obwieszczającego światu, że igrzyska w Londynie czas zacząć. Jej Wysokość Elżbieta II wygłosi stosowną formułkę i zaczną się emocje. Chodzi oczywiście o adrenalinę związaną z rywalizacją o medale, bo niemałe emocje towarzyszą, i to od dłuższego czasu, przygotowaniom do kolejnego wielkiego święta sportu w skali makro!
Cysio miał ciężki dzień: w robocie szef się czepiał, randka z Agatą nie wypaliła (mówiła, że zajęta, ale Cysio wiedział swoje), więc co miał Cysio innego do roboty, jak nie zalec przez telewizorem? Wyłożył się Cysio wygodnie na zwieńczającym tapczan kocyku, włączył pierwszy lepszy kanał, a tam łał! Światła, flesze, laski nago latają, a wszystko w stereo i w kolorze – jak więc nie oglądać!?
Ja to chyba już nigdy nie znormalnieję. Powoli zaczynam powątpiewać w powodzenie tego procesu. Wszyscy na około starają się wmawiać mi, że z wiekiem obok doświadczenia człowiek nabawia się rozumu, ale po sobie nic podobnego nie jestem w stanie zdiagnozować. Może jestem odporny na wiedzę? Może jednak należę do tych pięciu procent populacji skażonych tzw. defektem Einhorne’a?
To, że naród naszych gospodarzy ma fioła na punkcie swej monarchii, potwierdzą chyba wszyscy imigranci. Dla nas ich zachowanie jest tyle niepojęte, co niemądre. Mija już rok od wydarzenia, kiedy to patriotyczne uniesienie Wyspiarzy sięgnęło zenitu.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Get Adobe Flash player
3.48
4.37
5.45


nasze galerie


Open publication - Free publishing - More nespaper

Komiks: Przygody Edzia

English Info         O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy