Zaloguj się
Czwartek, 29 lipca 2010r. Imieniny: Marty, Konstantego, Olafa
19ArTuR83
19ArTuR83 to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Bezdomność Domów Polskich

19-01-2010
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 258 e-wydaniu

Kryzys finansowy, a także zmiana struktury emigracyjnej spowodowała problemy finansowe istniejących od lat polskich ośrodków w Wielkiej Brytanii, utrzymujących się w dużej mierze z działalności gospodarczej, takiej jak restauracja czy sklep. Te, które nie wytrzymają presji czasu, zagrożone są nawet upadkiem. Niemal wszystkim potrzebne są zmiany.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

POSK też dla młodych >>

Nieduży szary budynek położony niedaleko popularnego centrum handlowego Bullring w Birmingham nie wyróżnia się niczym specjalnym. To, co przyciąga uwagę to rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem zdobiącą fasadę budynku oraz wisząca nad wejściem flaga biało-czerwona. Co wnikliwsi zobaczą jeszcze tablicę upamiętniającą mord katyński. To Polish Millenium House, tzw. Polski Klub, który od lat skupia Polaków mieszkających w tym regionie.
Ten, pierwszy w Wielkiej Brytanii od fundamentów zbudowany przez emigrantów znad Wisły, Dom Polski powstał w 1962 roku i od tamtej pory praktycznie się nie zmienił. W środku znajdują się m.in. restauracja, pub, sklep polski, kiosk czy sala konferencyjna, gdzie odbywają się wydarzenia z życia Polonii. Różnica jest tylko jedna - kiedyś pękał w szwach, dziś świeci pustkami.

Coraz mniej klientów
- Od dwóch lat nie jest zbyt dobrze. Kryzys daje nam się we znaki. Rosną koszty, przede wszystkim utrzymania personelu, a spada liczba klientów. Staramy się jak możemy, wynajmujemy sale, obcinamy koszty jak się da, ale nadal jest ciężko - mówi nam prezes zarządu centrum Ryszard Weber. - Nie mamy żadnych dotacji ani wsparcia, utrzymujemy się tylko z tego, co wypracujemy, kiedyś centrum przynosiło dochody, dziś już raczej tylko straty - przyznaje.
Jak dodaje, szansę na jego odrodzenie upatrywano w nowej emigracji. Oficjalne statystyki mówią o 56 tysiącach Polaków mieszkających w tym regionie, ta liczba może być jednak kilkakrotnie wyższa, a większość stanowią właśnie osoby, które przyjechały tutaj po wejściu Polski do Unii Europejskiej. - Niestety, te przewidywania się nie spełniły, tak naprawdę bardzo mało nowo przybyłych interesuje się ośrodkiem - mówi.
Zdaniem młodych emigrantów, przyczyną tej sytuacji jest jednak nie tylko kryzys finansowy, ale także to, że polskie centrum nie spełnia ich potrzeb. Na brak kontaktu z ojczyzną nie mogą narzekać - w każdej chwili można wsiąść w samolot czy autokar i za kilka godzin być w kraju, nie ma też problemów z dostępem do polskiego jedzenia - polski sklep można znaleźć niemal na każdym rogu.
- Czasy się zmieniły, Polacy szukają w Anglii jakiejś nowoczesności, czegoś przeciwnego do znienawidzonej komuny, tymczasem to miejsce nadal tkwi w latach 60. Władze centrum nie zauważają potrzeby zmiany i są bardzo odporne na nowe pomysły - mówi Sebastian, który przez dłuższy czas był związany z ośrodkiem. - Przecież to wszystko da się rozkręcić, sklep, restauracja, nauka angielskiego, szkoła sobotnia, inicjatywy kulturalne. Wystarczy dobre zarządzanie, trochę marketingowego podejścia, poszukania zysków, stania się konkurencyjnym - dodaje.

Szanse i pomysły
Wiceprezes Zjednoczenia Polskiego Jan Mokrzycki nie ma wątpliwości, że bez współpracy obu stron się nie obejdzie. - Takie budynki, centra to ogromne bogactwo, zbudowane ciężką pracą naszych przodków, nie można tego zaprzepaścić i porzucić. Młodzi będą musieli w końcu je przejąć, bo kto to przejmie - pyta. – Ale nie można się łudzić, że będzie to proces natychmiastowy, dlatego potrzeba się dogadać, porozumieć, wspólnie poszukać rozwiązań - dodaje.
Pomysły są różne. Jednym z nich jest przekazanie części działalności w prywatne ręce. W niektórych miejscach to się sprawdziło jak np. w Nothingam, Stratford czy chociażby w londyńskim POSK-u, gdzie sklep i kawiarnię prowadzą prywatne osoby. - Trzeba jednak znaleźć odpowiednią osobę, aby korzyści finansowe nie przysłoniły innych celów, które taki ośrodek musi spełniać - mówi Mokrzycki. - Na pewno potrzeba czasu, wiadomo, że w Londynie, gdzie mieszka najwięcej Polaków i jest to bardzo zróżnicowana grupa, jest o wiele łatwiej niż w innych miejscach, ale zmiany przyjdą
i tam - dodaje.

Cierpi też kościół
Na tym jednak problemy się nie kończą. Kryzys finansowy takich miejsc odbija się też na polskich parafiach. Tak dzieje się chociażby w Birmingham, ale i w innych miejscach, gdzie działalność polskiego Kościoła jest częściowo finansowana ze źródeł centrum. - Utrzymanie kościoła sporo kosztuje, centrum do tej pory bardzo nas wspierało. Ostatnio jest naprawdę kiepsko, można powiedzieć, że jesteśmy na minusie - przyznaje proboszcz polskiej parafii w Birmingham ks. Marcin Kordel. - Na szczęście, taka działalność jest tylko wsparciem dla polskich kościołów, dlatego nie trzeba obawiać się ich likwidacji. Trzeba jednak pamiętać, że my nie mamy żadnych dotacji. Polska Misja Katolicka, na którą składa się ponad 200 ośrodków, utrzymuje się tylko z wiernych - wyjaśnia rektor Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii, ksiądz prałat Tadeusz Kukla.

Ilona Blicharz / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

POSK też dla młodych >>

 

© Fortis Media Limited 2004-2010

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Tagi: Birmingham, Polonia, emigranci

29-07-2010 15:57 POLISH EXPRESS
Możesz być pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.
REKLAMA

 

Czytelnia

 

Dzwonek skomponowany przez zdobywcę Oskara za piosenkę „Jai Ho” do filmu „Slumdog Millionaire” - AR Rahman’a dostępny w nowym portalu muzycznym.
Czy brałeś kiedyś pod uwagę karierę, jako makler giełdowy? Czy wiesz, ze wiele osób zarabia na walutach od 100 tysięcy do 2 milionów funtów rocznie, a niektórzy maklerzy zaczynają z kontem poniżej 10 tysięcy funtów
Jak może wyglądać trasa wycieczkowa „Polskie ślady w Londynie”? Anglicy koniecznie chcieli zobaczyć kościół św. Boboli, POSK oraz słynną „ścianę płaczu”. Cieszyli się jak dzieci, że odkrywają w swojej stolicy coś nowego.
W Wielkiej Brytanii można zaobserwować kolejną falę polskiej emigracji. W wyniku ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego tysiące Polaków opuściło Królestwo i podjęło decyzję o powrocie do ojczyzny. Teraz znowu po raz kolejny decydujemy się opuścić kraj z powodu trudnej sytuacji gospodarczej, jaka panuje we wschodniej Europie.
Podczas globalnej konferencji TED, jajogłowi kujoni stają się piekielnie atrakcyjnymi wynalazcami. Okazuje się, że nowoczesne technologie są nie tylko przydatne, ale i seksowne.
„To był najlepszy czas, to był najgorszy czas” – pisał Karol Dickens w „Opowieści o dwóch miastach”. Dokładnie to samo można powiedzieć o pewnym tygodniu w lipcu, pięć lat temu, który na zawsze zmienił oblicze Londynu.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

3.06
4
4.79

nasze galerie

Zakupy przez Internet
Zwroty podatku
EuroTax

Finanse
Kredyty hipoteczne
Lokaty i inwestycje
Kredyt CitiBank

Ubezpieczenia samochodowe
DirectLine

ASDA ubezpieczenia
Experian auto-check

 

Telefonia
Skype

Nauka angielskiego
ESKK-ucz się bez wychodzenia z domu!


Podróże
TravelPlanet


Prezenty
Euroflorist-wyślij kwiaty
 

Komiks: Przygody Edzia

O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Polish newspaper England UK     Mapa strony     Kanały RSS