Czy zastanowiło Cię kiedykolwiek, Drogi Czytelniku, dlaczego czarne pionki w szachach muszą ustępować białym? Już od dzieciństwa wbija się nam podział na Czarne i Białe, tj. że Czarne jest „be”, a Białe „cacy”.
W efekcie, być czarnym charakterem jest nieludzkie, czarną owcą aspołeczne, ale białym krukiem nobilitujące. Dorastamy więc mocno spaczeni, gdyż nie zauważamy jak przechlapane w białym otoczeniu mają tzw. Czarni. Wiedzą coś o tym Czarni na Wyspach, wiedzą też o tym nasi rodzimi Czarni w sutannach: pierwsi padają ofiarami np. rasizmu, drudzy ofiarami pomówień, np. o pedofilię. Ale czy to nasza wina, że trochę kwasu psuje całe ciasto?
Na szczęście, znalazły się w obozie Białych jednostki wiedzione miłosierdziem wobec Czarnych bliźnich; one to postanowiły wprowadzić w życie ochronne reguły przed Białasami, czyli zasadniczo przed samymi sobą. W języku urzędowym, te reguły zwiemy Polityczną Poprawnością. To dzięki niej wszystko stało się prostsze, a przede wszystkim „sprawiedliwsze”: gdy np. oburzony, biały ojciec krzyknie: „Moją córkę zgwałcił Czarnuch!” – w myśl Politycznej Poprawności, Czarny za gwałt pójdzie do pierdla na dwa lata, a ojciec za rasistowskie szykany na trzy. W myśl tej samej zasady, gdy Czarny np. napoi na plebanii 15-latkę alkoholem, a później będzie ją molestował „czarno na białym”, dostanie „surowy” wyrok w zawieszeniu, zaś małolata zawieszenie ze szkoły. Dlaczego tak? Bo czyż małolata nie wie, że alkohol dla nieletnich jest zabroniony? Oto tym sprytnym zabiegiem sprawiono, że teraz wszyscy doskonale wiemy co wypada mówić i myśleć – przecież lepiej zadusić w sobie swoje poglądy niż wyjść na rasistę lub, nie daj Boże, obrazić czyjeś uczucia religijne! Aż się chce odetchnąć z ulgą, że wielka, iście czarna dziura w prawie została wreszcie zalepiona! A może zakitowana…? Są jednak tacy, którzy w owej Poprawności widzą szansę, by jednych oczernić, podczas gdy innych wybielić. Są też jeszcze inni, którym Poprawność widzi się jako „przewrażliwienie na kolor czarny”. Za przykład tych ostatnich niech posłuży pewien mój znajomy, niejaki Witold: do obowiązków Witka w jego pracy jako sandwich-mana należą coweekendowe zakupy w supermarkecie. Zdarzyło się raz chłopinie, że przeciągnął strunę i pod market zajechał punkt 16:00, a tam ochroniarz mówi mu „Sorry, closed”. -Szefowa mnie zabije! – pomyślał zdesperowany na wejściu Wicia. I tu w sukurs przyszła mu, a jakże, Poprawność: w hallu stał rząd automatów telefonicznych, a przy jednym z nich gość wiszący na słuchawce. Na szczęście dla Wicii, gość był czarny. - Excuse me – Witold zmienił nagle front. – Chciałbym wykonać telefon, please. Jednak ochroniarz przejrzał go na wylot: „Nie ze mną te numery, Bruner” – zdawał się mówić, choć Klosa pewnie nie widział. Ale Wicia też nie w ciemię bity, bo zaripostował: „Zaraz, zaraz! To Czarny może dzwonić, a ja, zwykły Białas, już nie? To ja niby gorszy?”. Podziałało w mig, a Wituś dopiął swego: zakupy zrobił, z pracy nie wyleciał… I co Ty o tym wszystkim sądzisz, Drogi (zapewne biały) Czytelniku? Czy uważasz, że Poprawność jest poprawna? Żeby się tylko nie okazało, że z takimi podwójnymi standardami zostaniemy sto lat za Murzy… o pardon, za Czarnymi.
Jacek Wąsowicz
Tagi: Wielka Brytania, felieton, kij w mrowisko, Jacek Wąsowicz
Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
| Oferty sponsorowane | ||
|
|
||
|
|
|
|
Dziś już chyba tylko starsi kibice, i to na dodatek ci stroniący od spożywania masełka, pamiętają sympatycznego misiaczka o imieniu „Misza”, który był maskotką igrzysk olimpijskich, jakie w roku 1980 odbyły się na sportowych arenach Moskwy. Związek Radziecki był niezaprzeczalnym hegemonem światowego sportu, nie tylko w odniesieniu do własnego „kadeelowskiego” obozu. W jednym z naszych siostrzanych wydawnictw, znalazłem ostatnio obszerną wypowiedź naszego rodaka, zawodowego kucharza, stającego w obronie - uwaga: brytyjskiej kuchni. Nieuchronnie zbliżamy się do momentu odkręcenia kurka z gazem i zapalenia znicza obwieszczającego światu, że igrzyska w Londynie czas zacząć. Jej Wysokość Elżbieta II wygłosi stosowną formułkę i zaczną się emocje. Chodzi oczywiście o adrenalinę związaną z rywalizacją o medale, bo niemałe emocje towarzyszą, i to od dłuższego czasu, przygotowaniom do kolejnego wielkiego święta sportu w skali makro! Cysio miał ciężki dzień: w robocie szef się czepiał, randka z Agatą nie wypaliła (mówiła, że zajęta, ale Cysio wiedział swoje), więc co miał Cysio innego do roboty, jak nie zalec przez telewizorem? Wyłożył się Cysio wygodnie na zwieńczającym tapczan kocyku, włączył pierwszy lepszy kanał, a tam łał! Światła, flesze, laski nago latają, a wszystko w stereo i w kolorze – jak więc nie oglądać!? Ja to chyba już nigdy nie znormalnieję. Powoli zaczynam powątpiewać w powodzenie tego procesu. Wszyscy na około starają się wmawiać mi, że z wiekiem obok doświadczenia człowiek nabawia się rozumu, ale po sobie nic podobnego nie jestem w stanie zdiagnozować. Może jestem odporny na wiedzę? Może jednak należę do tych pięciu procent populacji skażonych tzw. defektem Einhorne’a? To, że naród naszych gospodarzy ma fioła na punkcie swej monarchii, potwierdzą chyba wszyscy imigranci. Dla nas ich zachowanie jest tyle niepojęte, co niemądre. Mija już rok od wydarzenia, kiedy to patriotyczne uniesienie Wyspiarzy sięgnęło zenitu.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.
3.48 zł
4.37 zł
5.45 zł| Pasaż finansowy | |