Get Adobe Flash player
Zaloguj się
Niedziela, 5 lutego 2012r. Imieniny: Agaty, Filipa, Justyniana
PolKwiat
martzz95
martzz95 to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Brytyjczycy kochają celebrities

11-12-2009
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 253 e-wydaniu

Kultura popularna nigdzie na świecie nie sprzedaje się tak dobrze jak na wyspach. To tu każdego ranka miliony ludzi udają się do kiosków po to, aby dowiedzieć się, co ekscytującego słychać w życiu ich ulubieńców ze szklanych ekranów.

Victoria Beckham: Kocha seks i sałatę >>

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

30 -letnia Monika z Birmingham, szef kuchni w jednej z tamtejszych restauracji,  nie wyobraża sobie rozpoczęcia dnia bez przejrzenia ostatnich wiadomości. – Ciekawostki i skandale ze świata celebrytów to ulubiony temat Brytyjczyków i trzeba być na bieżąco - mówi. - W ten sposób nie tylko poznałam wiele osób, ale również podszkoliłam sobie język angielski - żartuje.
Rzeczywiście tak rozwiniętej kultury popularnej jak Wielka Brytania nie ma żaden inny kraj na świecie. Wystarczy spojrzeć na słupki oglądalności programów rozrywkowych albo poziom czytelnictwa tabloidów, aby przekonać się jakim zainteresowaniem cieszą się tzw. celebryci. Trzy najpopularniejsze gazety masowe „The Sun”, „Daily Mirror” i mniej skandalizujący „Daily Mail” każdego dnia sprzedają ponad siedem milionów egzemplarzy i jest to absolutny rekord na świecie. Dla porównania „Fakt”, najlepiej sprzedająca się w Polsce gazeta codzienna, nie przekracza czytelnictwa na poziomie 450 tysięcy. Podczas emisji programu X-Factor, który poszukuje idoli wśród zwykłych ludzi, przed ekranem telewizorów zasiada średnio 10 milionów widzów, czyli ponad dwa razy więcej niż podczas wyświetlania „Wiadomości”
w TVP1.

Celebryci z ulicy
W Wielkiej Brytanii gwiazdą może być każdy. Ten fenomen najlepiej obrazuje postać Susan Boyle, nazywanej przez niektórych „Kopciuszkiem”. Kiedy ta niezbyt ogarnięta, 48-letnia, bezrobotna kobieta, podczas eliminacji do programu „Mam talent”, wyszła na scenę wywołała lekki uśmiech na ustach i niedowierzanie zarówno jury jak i widzów. Kiedy jednak zaczęła śpiewać, powaliła wszystkich na kolana. I trudno powiedzieć, czy ważniejsze było tutaj samo wykonanie, czy efekt zaskoczenia. Mimo że Boyle nie zajęła pierwszego miejsca w programie, a całą sytuację przypłaciła zdrowiem (przeszła załamanie nerwowe) to udało jej się zrobić oszałamiającą karierę.
Jej postać była opisywana przez wszystkie większe media świata, piosenka „I dreamed a dream” na Youtube.com została wysłuchana ponad 100 milionów razy, a płyta która trafiła niedawno do sprzedaży, bije rekordy popularności – tylko w pierwszym tygodniu Susan Boyle sprzedała ponad 3 miliony egzemplarzy, a jej piosenki zajmują pierwsze miejsca na amerykańskich i brytyjskich listach przebojów.
- Żaden inny kraj nie ma tak rozwiniętej kultury popularnej. Oprócz tej niedużej warstwy elitarnej w Wielkiej Brytanii do głosu doszła bardzo silna klasa robotnicza. Dlatego tak łatwo zwyczajnej osobie, która odkryła w sobie jakiś talent wybić się, zrobić małą rewolucję. Bo wyraża ona pragnienia wszystkich, staje się realizatorem marzeń milionów, reprezentantem każdego zwykłego obywatela - mówi medioznawca i badacz kultury popularnej prof. Wiesław Godzic, autor książki „Znani z tego, że są znani. Celebryci w kulturze tabloidów”.

Nic tak nie przyciąga jak rodzina królewska
Warstwa elitarna jest dla mas bardzo interesująca. Rodzina królewska z pewnością na miano celebryty zasługuje, a informacje o niej cieszą się ogromną popularnością. Jak przyznają dziennikarze mediów tabloidowych, do zwykłej informacji wystarczy dodać aspekt związany z królową lub jej otoczeniem, aby kilkakrotnie zwiększyć sprzedaż wiadomości.
W ubiegłym tygodniu królowa Elżbieta II zaapelowała nawet do redaktorów naczelnych brytyjskich gazet i magazynów, aby ich reporterzy i paparazzi pozwolili jej rodzinie na więcej prywatności, przynajmniej na terenach jej posiadłości. „List został wysłany w odpowiedzi na wiele lat polowania na rodzinę królewską przez fotoreporterów” – napisano w komunikacie. Elżbieta II zapowiedziała również, że wobec wścibskich reporterów będą stosowane kroki prawne.
Nie bez znaczenia dla decyzji królowej są z pewnością informacje na temat metod działania tabloidów, które wyciekły do opinii publicznej. Wszystko zaczęło się w 2003 roku, kiedy po przeszukaniu domu detektywa Steve’a Whittamore’a okazało się, że na zlecenie dziennikarzy z różnych gazet i czasopism, także tak szacownych jak „The Observer” śledził on i podsłuchiwał znane osoby. Rekordzistą był „Daily Mail”, który zlecił takie zadanie detektywowi aż 952 razy. Jak udowodnili niedawno dziennikarze „Guardiana” ten proceder wciąż ma miejsce. Podkładanie podsłuchów, śledzenie, opłacanie policjantów za udostępnienie akt kryminalnych, numerów prywatnych telefonów czy tablic rejestracyjnych samochodów celebrytów przez dziennikarzy, jest powszechnym zjawiskiem. Jak mówił niedawno Jeremy Clarkson, który w brytyjskich bulwarówkach przepracował ponad 20 lat po artykule „Guardiana” dzwonił do niego znajomy policjant narzekając, że przez ten szum medialny stracił połowę miesięcznych dochodów. Podsłuchiwani i śledzeni byli między innymi George Michael, Gwyneth Paltrow czy wnuk Elżbiety II Peter Phillips. Do samej śmierci tabloidy podsłuchiwały również Jade Goody, chorą na raka bohaterkę programu „Big Brother”.
W wielu sprawach gazety tłumaczą się interesem społecznym. Kiedy ostatnio „Daily Mail” ponoć za gigantyczną łapówkę kupił w Izbie Gmin listy poselskich wniosków
o dodatki mieszkaniowe i wykazał poważne naciągnięcia, prokuratura nawet nie wszczęła śledztwa w tej sprawie.
Zdaniem samych gwiazd, właśnie z powodu braku prywatności bycie sławnym to ogromny stres i trudne zadanie, ale znani niejednokrotnie sami prowokują zachowanie fotoreporterów.
- W tej sprawie Polska różni się jeszcze od krajów Europy Zachodniej czy USA. Tam gwiazdy walczą o swoją prywatność, u nas są przypadki, że znani sami podsyłają tabloidom newsy ze swojego życia w imię zasady lepiej, żeby mówili o nas źle niż wcale - mówi „Polish Express” znana w Polsce i Europie projektantka mody Ewa Minge.

W UK łatwiej być gwiazdą
Jak mówi Ewa Minge, w Polsce o wiele trudniej jest być sławnym, bo społeczeństwo jest bardziej konserwatywne. - Młodzież myśli już inaczej, jest bardziej tolerancyjna, ale wciąż o masowym sukcesie decydują jej rodzice, często niezbyt wrażliwi na nowości - mówi. - Wystarczy popatrzeć na tabloidy - dodaje Wiesław Godzic. - Na Wyspach mają ogromną siłę, a w Polsce mimo że są o wiele mniej skandalizujące, wciąż nazywa się je szmatławcami. Ja z takim określeniem byłbym ostrożny, bo tabloidy wyrażają bardzo silny głos grupy ludzi, którzy nie mogą go zabrać w poważniejszych mediach - wyjaśnia.
Oboje jednak zgodnie przyznają, że tzw. „show business” rozwija się w Polsce w coraz szybszym tempie. Ogromną rolę ma tutaj rozwój telewizji komercyjnych i Internetu. Na rozrywkę stawia na przykład stacja TVN, która słynie z polskich wersji sprawdzonych zachodnich produkcji rozrywkowych takich jak „Mam talent”, „Taniec z Gwiazdami” czy „You Can Dance”. Ostatnio stacja ta powołała nawet specjalną agencję, o nazwie Face, która ma się zajmować promowaniem prezenterów, aktorów, a nawet pogodynek pracujących dla TVN-u.
Jak mówi Wiesław Godzic, przed kulturą masową nie da się uciec, bo jest na nią coraz większe zapotrzebowanie. - Celebrieties są odpowiedzią na chaos, problemy i okrucieństwo współczesnego świata - mówi i przytacza wypowiedź artystki kolumbijskiej Adriany Garcii Galan: „Włączasz telewizor lub otwierasz gazetę; tyle osób zabitych dziś, tyle wczoraj, tyle przedwczoraj. A następna wiadomość? Tom Cruise ma nowy romans. I gdy codziennie od lat słyszysz o wojnie, o zabójstwie i porwaniach, to, jeśli chcesz żyć w miarę normalnie, co wybierasz? Oczywiście Toma Cruise’a”.

Ilona Blicharz / Fot. GETTY IMAGES

Victoria Beckham: Kocha seks i sałatę >>

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Tagi: gwiazdy, X-Factor, plotki

05-02-2012 21:42 POLISH EXPRESS

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Jak mawia moja znajoma - faceci po 30. są jak miejskie toalety: albo zaniedbani albo zajęci. Znalezienie tego jedynego, który jest wolny i „w miarę dobrze utrzymany” dla samotnej kobiety po przejściach, to jak szukanie igły w stogu siana. Wydaje się niemożliwe, jednak czasem się udaje...
Mówimy, że emigracja zmienia ludzi. Że poddaje nawet najbardziej udane związki trudnym testom na przetrwanie. Często jednak nie widzimy, że ta prawda dotyczy również nas samych. Na emigracji, jak nigdzie indziej, wychodzą na jaw różnice między naszą wizją przyszłości, a wizją partnera.
Czy myśleliście kiedyś Drodzy Czytelnicy jak poradzilibyście sobie, gdybyście jednego dnia stracili pracę, mieszkanie i pieniądze? Czy udałoby Wam się przeżyć na ulicy więcej niż jeden dzień? Jeśli myślicie, że to science fiction i że takie rzeczy się nie zdarzają, to bardzo się mylicie.
Chcesz sprowadzić swojego partnera spoza Unii do UK? Wiedz, że musisz dobrze zarabiać! Kluczowa komisja brytyjskiego Home Office, Migration Advisory Committee, szacuje, że podwyższając wymagany próg zarobków, jaki musi okazać zarówno Brytyjczyk, jak i imigrant chcący sprowadzić partnera spoza Unii do UK, do £26,000 uda się obniżyć imigrację rodzinną aż o 2/3.
Scenariusz jest zawsze podobny. Najpierw emigruje on, znajduje pracę, wynajmuje dom, kupuje samochód. Wtedy przyjeżdża ona z dziećmi. Dla wielu kobiet to spełnienie marzeń o spokojnym, stabilnym życiu, ale dla wielu to początek koszmaru.
Do zmiany adresu zamieszkania z brytyjskiego z powrotem na polski namawiają nas wszyscy: od premiera rządu począwszy, na członkach rodziny kończąc. Ale jak wrzucić do jednego worka tych z nas, którzy wracać nie chcą, z tymi, którzy wracać nie mogą?
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

3.18
4.19
5.05

nasze galerie


  Pasaż finansowy

Tanie i szybkie ubezpieczenie samochodu >>

Odszkodowania wypadkowe. Pomoc porady >>

Ubezpieczenia na motocykle ukUbezpieczenie na motocykle Darmowa ochrona z RAC>>

Ubezpieczenie na życie
od £5 na miesiąc ASDA >>

 

Open publication - Free publishing - More news

Komiks: Przygody Edzia

English Info     O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy