Get Adobe Flash player
Zaloguj się
Niedziela, 5 lutego 2012r. Imieniny: Agaty, Filipa, Justyniana
PolKwiat
martzz95
martzz95 to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Brytyjczycy nie wylewają za... kołnierz

29-01-2010
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 260 e-wydaniu

Pogarszające się z roku na rok statystyki dotyczące skali pijaństwa w Wielkiej Brytanii zmusiły rząd do zaostrzenia polityki antyalkoholowej. Pierwsze kroki zostały podjęte i nowe przepisy wejdą w życie już w kwietniu tego roku. Czy jednak skutecznie odciągną Wyspiarzy od kieliszka?

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Brytyjski rząd w walce z pijaństwem >>

Ulica Broad Street w Birmingham słynie z ogromnej ilości klubów i dyskotek. Po północy, szczególnie w weekendy, przelewają się przez nią tłumy ludzi, od nastolatków po osoby grubo po 40. W oczy rzucają się grupki pijanych ludzi, którym żadne mrozy nie są straszne. - Pub otwieram o 12 w południe i już od tej pory mam klientów, wiele osób to stali bywalcy, którzy przychodzą do pubu niemal codziennie - przyznaje właściciel jednego z pubów w Birmingham.
W swoim raporcie policjantka Julia Hodson, która podczas jednej z weekendowych nocy patrolowała ulice innego angielskiego miasta, Nothingham, przyznała, że jest zaskoczona skalą pijaństwa i jego konsekwencjami. - Nic bardziej nie otrzeźwia niż widok kompletnie pijanej kobiety, która zwymiotowała pod siebie i czeka na pogotowie - powiedziała dziennikowi „Daily Telegraph”.
Ostatnie statystyki pokazują, że problem alkoholowy w Wielkiej Brytanii rozwija się w zastraszającym tempie. Aż 10 milionów ludzi na Wyspach pije kilkakrotnie więcej niż zalecane limity. Od 2005 roku aż o jedną trzecią wzrosła liczba osób przyjętych na oddziały dla osób, które ucierpiały z powodu alkoholu. Ponadto w ciągu ostatnich 15 lat aż dwukrotnie wzrosła liczba zgonów spowodowanych nadużyciem alkoholu. NHS na leczenie Brytyjczyków nadużywających alkoholu wydaje co roku 2,7 mld funtów. Jeśli uwzględnić zwolnienia z pracy, przestępstwa i tragedie rodzinne, koszty brytyjskiego pijaństwa rosną do 25,1 mld funtów rocznie.

Piwo tańsze niż woda
Statystyki i raporty kładą kłam liberalnej dotąd polityce alkoholowej na Wyspach, a politycy, szczególnie przed zbliżającymi się wyborami, prześcigają się w nowych pomysłach, jak skutecznie zmniejszyć skalę pijaństwa w Wielkiej Brytanii. Te najbardziej kontrowersyjne dotyczą ograniczenia sprzedaży i wprowadzenia ceny minimalnej na napoje alkoholowe. Jak przyznają politycy, zmiany wprowadzone przez Tony Blaira, które umożliwiły sprzedaż alkoholu 24 godziny na dobę, mogły przyczynić się do wzrostu pijaństwa w kraju. Ceny minimalne natomiast miałyby wpłynąć głównie na supermarkety, które oferują bardzo tani alkohol. Jak pokazały badania, supermarkety takie jak Tesco, Asda, Morrison czy Sainsbury sprzedają piwo nawet po 5 pensów za 100 mililitrów, podczas gdy ta sama ilość markowej butelkowanej wody mineralnej kosztuje 8 pensów.
Rząd musi jednak liczyć się także z wyborcami, którzy są krytyczni wobec tych pomysłów. Jedną z najprężniejszych grup są właściciele i pracownicy sektora „barowego”. Już teraz mówi się o tym, że przez kryzys każdego tygodnia na Wyspach upadają aż 52 puby. Według opracowań Oxfor Economics, w ubiegłym rok w tej branży pracę straciło około 20 tysięcy osób, a w ciągu najbliższych pięciu lat zagrożonych jest kolejne 59 tysięcy pracowników. Aby zadowolić wszystkie strony, zmiany będą, ale łagodne.

Mniejsze dawki wina i piwa
Według nowych rządowych przepisów, które wejdą w życie w kwietniu i październiku tego roku, do 20 tysięcy funtów grzywny zapłacą właściciele pubów, którzy oferują promocje jak „Za 10 funtów pijesz wszystko” czy „Darmowe drinki dla kobiet poniżej 25 lat” oraz ci, którzy organizują konkursy typu, kto więcej wypije. Nie zabroniono jednak popularnych „happy hours”. Zmniejszone będą też dawki alkoholu - wino i piwo ma być podawane w mniejszych niż dotychczas butelkach czy kuflach. Obowiązkiem pubów i klubów będzie też udostępnianie darmowej wody do picia, a właściciel pubu będzie zobowiązany sprawdzić dowód tożsamości każdej osoby poniżej 18 roku życia. - Przestępstwa pod wpływem alkoholu kosztują Wielką Brytanię miliardy funtów rocznie, a jednocześnie, gdy większość sprzedawców zachowuje się odpowiedzialnie, spora część licencjobiorców alkoholu promuje picie w nieodpowiedzialny sposób - tłumaczy zmiany minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Alan Johnson. Organizacje zwalczające plagę pijaństwa przyznają, że takie zmiany „są lepsze niż nic”, ale niestety nie wpłyną na gwałtowny odwrót trendu.

Polacy też piją

Polacy, którzy przyjechali do UK za pracą, też od alkoholu nie stronią. Wiele osób w ten właśnie sposób spędza wolny czas. - Zdarza mi się upić trzy, cztery razy w tygodniu, zdarza mi się nie pójść z tego powodu do pracy. Traktuję to jako rozrywkę - mówi 25-letni Łukasz, od dwóch lat w UK.
Niestety, w tej też kategorii Polacy pobili niedawno niechlubny rekord. 29-letni Marcin Ziębacz z Coventry osiągnął rekordowy wynik w UK, jeśli chodzi o stopień zawartości alkoholu podczas jazdy samochodem. Badanie krwi wykazało, że przekroczył on dopuszczalna normę aż pięciokrotnie, a tym samym wskoczył na pierwsze miejsce w policyjnych statystykach. 29-latek z Polski miał 191 miligramów alkoholu w wydychanym powietrzu, podczas gdy norma wynosi 35 miligramów. Grozi mu pół roku więzienia lub grzywna do 5 tysięcy funtów oraz zakaz prowadzenia pojazdów.

Ilona Blicharz / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Brytyjski rząd w walce z pijaństwem >>

Tagi: alkohol, polityka, pijaństwo

05-02-2012 22:20 POLISH EXPRESS

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

W fabryce stali w Kent pojawiła się groźba zwolnień w wyniku zamknięcia zakładu. W tym miesiącu pracownicy, wśród których jest wielu Polaków nie dostali swoich pensji.
Niewłaściwe zarządzanie odpadami przez mieszkańców Wielkiej Brytanii nie będzie już surowo karane. Rząd postanowił zmniejszyć kary za „niewinne pomyłki” związane z wystawianiem śmieci w niewłaściwe dni i przepełnieniem pojemników.
Choć brytyjskie media bez ustanku trąbią o kryzysie, a ludzie narzekają na ciągłe zaciskanie pasa, wydatki Brytyjczyków wcale nie wskazują, żeby odmawiali sobie przyjemności, które mocno obiążąją ich domowe budżety.
Adresy sklepów Primarka w Londynie.
Minister edukacji, Michael Gove uważa, że w brytyjskich szkołach należy wprowadzić zmiany. Uczniowie powinni więcej czasu spędzać w szkołach, a ich wakacje muszą zostać skrócone.
Parlamentarna komisja orzekła, że rządowe wytyczne dotyczące alkoholu wymagają weryfikacji, a mieszkańcy Wielkiej Brytanii w ramach dbałości o zdrowie powinni stronić od alkoholu przynajmniej dwa razy w tygodniu.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

3.18
4.19
5.05

nasze galerie


  Pasaż finansowy

Tanie i szybkie ubezpieczenie samochodu >>

Odszkodowania wypadkowe. Pomoc porady >>

Ubezpieczenia na motocykle ukUbezpieczenie na motocykle Darmowa ochrona z RAC>>

Ubezpieczenie na życie
od £5 na miesiąc ASDA >>

 

Open publication - Free publishing - More news

Komiks: Przygody Edzia

English Info     O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy