Zaloguj się
Czwartek, 24 maja 2012r. Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
PolKwiat
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Brytyjska szkoła schodzi na psy

18-12-2007

Brytyjska szkoła nie uczy dobrze swoich wychowanków. Tak przynajmniej wynika z opublikowanego niedawno raportu, porównującego osiągnięcia piętnastolatków w niemal 60 krajach świata. Brytyjscy uczniowie wypadli w nim wyjątkowo źle.

Po wiedzę i z powrotem >>

The Times: Polski w angielskich szkołach >>

Słynny test PISA (Programme for International Student Assessment, czyli Program Międzynarodowej Oceny Uczniów) sprawdza, przede wszystkim, jak uczniowie szkół średnich są w stanie wykorzystać swoją wiedzę w prawdziwym świecie, a więc jak radzą sobie z matematyką oraz rozumieniem czytanego tekstu. Test jest przeprowadzany co trzy lata wśród piętnastolatków z kilkudziesięciu krajów świata. Właśnie opublikowano wyniki testów przeprowadzonych w 2006 roku - ku zgrozie Brytyjczyków! W 2000 roku brytyjscy uczniowie byli na 8. miejscu z matematyki, teraz są na 24. Podobnie z czytaniem: w 2000 roku 7 miejsce, dziś - 17. Nauki ścisłe: spadek z 4 miejsca na 14. W ciągu zaledwie sześciu lat młodzi Brytyjczycy znaleźli się w drugiej lidze rankingu, czyli na poziomie „przeciętnych osiągnięć”. Wielka Brytania jest także jedynym krajem spośród państw, które w 2000 roku tworzyły pierwszą dziesiątkę o „ponad przeciętnych osiągnięciach’, który dziś ją opuścił.

Uczeń jest królem

Artykuły komentujące wyniki PISA, które pojawiły się niedawno w brytyjskiej prasie, podkreślają, że młodych Brytyjczyków w matematyce wyprzedzili uczniowie ze Słowenii, a w czytaniu - z Polski i Estonii. - Syn dobrze sobie radzi w tutejszej szkole. Jest bardzo mocny zwłaszcza z matematyki - opowiada Iwona, matka 14-letniego Łukasza, który uczy się w jednej ze szkół średnich w południowym Londynie. - Tu jednak, niestety, niewiele się wymaga od uczniów. Prace domowe są dla Łukasza na tyle łatwe, że odrabia je bez większego wysiłku jeszcze w trakcie lekcji. Obawiam się, że gdyby musiał wrócić do polskiej szkoły, daliby go do czwartej, a może nawet trzeciej klasy - dodaje.
Dziś w rankingu PISA z matematyki najlepsze są piętnastolatki z Tajwanu i Finlandii. Młodzi Finowie, razem z nastolatkami z Południowej Korei, przodują także w rozumieniu czytanego tekstu. Wyniki PISA wprawiły w zakłopotanie brytyjskiego ministra ds. szkół - Jima Knighta. - Dokładamy nieustających starań, by każde z dzieci czyniło postępy poprzez, na przykład, takie programy jak Every Child Counts (co można przetłumaczyć jako „Każde dziecko liczy” jak i „Każde dziecko się liczy” - przyp. red.) oraz zindywidualizowane programy nauczania, dzięki którym wiemy dokładnie, jakie są mocne strony naszych uczniów, w czym idzie im gorzej - tłumaczył w rozmowie z BBC. Jednak ci, którzy mają codzienny kontakt z brytyjską szkołą nie są przekonani, czy taka polityka przynosi efekty. - To prawda, że w brytyjskiej szkole cała uwaga skupia się na uczniu. Jednak często sprowadza się to do tego, że uczeń zawsze ma rację. Uczeń po prostu jest królem. Jest całkowicie bezkarny, robi co mu się żywnie podoba, zachowuje się tak, jak ma ochotę, a to sprawia, że nie czuje się zobowiązany do nauki ani do dopilnowywania swoich szkolnych obowiązków - uważa Flore, Francuzka, która pracuje jako asystent nauczyciela w jednej z londyńskich szkół.

Nie można nie zdać
Szkoła, w której pracuje Flore, to jedna z tak zwanych comprehensive schools. Są to szkoły państwowe, do których dzieci przyjmowane są niezależnie od ich dotychczasowych wyników w nauce. Z kolei bardziej prestiżowe grammar schools są często niezależne od państwa i pobierają opłaty (choć nie zawsze). Dzieci przyjmowane są do nich na zasadach konkursowych. Ich uczniowie wychodzą ponad poziom przeciętnych brytyjskich osiągnięć. To, o czym dowiadujemy się z ostatniego PISA jest problemem głównie comprehensive schools. - W brytyjskiej szkole nie można „nie zdać”, więc niezależnie od wyników i tak każdy z uczniów znajdzie się w następnej klasie. W mojej klasie dzieci prawie nigdy nie odrabiają pracy domowej. Czasem odrobi ją trzech uczniów, czasem żaden - opowiada Flore. - Ostatnio mieliśmy lekcję w bibliotece. Pomimo moich interwencji, jak i nauczyciela oraz bibliotekarza, uczniowie po prostu wydzierali się w najlepsze. Przez całą godzinę nie uspokoili się ani na chwilę. We Francji byłoby to nie do pomyślenia - dodaje.

Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja?
Jak pokazują wyniki ostatniego PISA, Wielka Brytania może wkrótce stracić opinię kraju, w którym edukacja stoi na najwyższym na świecie poziomie. Pomimo wpompowywanych w nią milionów funtów, wyniki brytyjskich uczniów wyraźnie spadają. Wydatki na edukację od 1997 roku, kiedy to Tony Blair przejął władzę i obiecywał skupić się na „edukacji, edukacji i jeszcze raz edukacji”, wzrosły z 29 miliardów funtów do ponad 77 miliardów. Gdy w 2000 roku brytyjscy uczniowie w rankingu PISA znaleźli się w matematyce i czytaniu odpowiednio na 8. i 7. miejscu, premier Tony Blair głosił wówczas wszem i wobec, że to zasługa jego rządu oraz powód do dumy dla Wielkiej Brytanii. Dziś liberalni demokraci oraz konserwatyści nawołują jednak do rewizji polityki edukacyjnej. Oskarżają też laburzystów, że brytyjskie testy sprawdzające szkolne osiągnięcia są nazbyt optymistyczne, ponieważ dzieci przesadnie przygotowuje się do egzaminów oraz obniża się wymagania. Choć więc - jak twierdzi opozycja - obecny rząd co roku chwali się swoimi osiągnięciami w edukacji, z brytyjską szkołą jest co raz gorzej.

Po wiedzę i z powrotem >>

The Times: Polski w angielskich szkołach >>

Magda Qandil
m.qandil@polishexpress.co.uk

 

Tagi: brytyjska szkoła, test PISA, Programme for International Student Assessment, Program Międzynarodowej Oceny Uczniów, Every Child Counts, Tony Blair, edukacja

09-03-2009 08:57 mamona
Bo tu sie nie wychowuje tu sie trzyma dla pieniedzy.

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Członkowie służb ratunkowych oraz sił zbrojnych wystawili swoje medale na e-bayu. Wycenili je na 150 do ponad 300 funtów.
Jeśli posiadamy 2 tysiące funtów w swoim budżecie, możemy stać się posiadaczami jednego ze znaków firmowych Wielkiej Brytanii – czerwonej budki telefonicznej.
Aresztowano 18-letnią matkę porzuconej pod Domem Polskim w Reading 3-tygodniowej dziewczynki.
Dwudziestu pięciu strażaków nie odważyło się wejść do płytkiego stawu w Południowym Londynie, by uratować mewę uwięzioną w plastikowej torbie.
Liczba osób, które muszą czekać powyżej 18 tygodni na podjęcie leczenia wzrosła o 27% od kiedy rządząca koalicja objęła władzę.
Na szkolnej stołówce 6-letnia dziewczynka otrzymała chleb z dżemem zamiast gorącego obiadu. Wszystko przez 4 funty zadłużenia matki.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Get Adobe Flash player
3.48
4.37
5.45


nasze galerie


  Pasaż finansowy

Tanie i szybkie ubezpieczenie samochodu >>

Odszkodowania wypadkowe. Pomoc porady >>

Ubezpieczenia na motocykle ukUbezpieczenie na motocykle Darmowa ochrona z RAC>>

Ubezpieczenie na życie
od £5 na miesiąc ASDA >>

 

Open publication - Free publishing - More nespaper

Komiks: Przygody Edzia

English Info         O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy