Zaloguj się
Czwartek, 24 maja 2012r. Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
PolKwiat
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Coraz więcej polskich dzieci w szkołach

19-01-2010
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 258 e-wydaniu

Miał być masowy odwrót z Wielkiej Brytanii, a jest stabilizacja Polonii na Wyspach, co potwierdzają dane z londyńskich szkół. Polskich dzieci wciąż przybywa!

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Sześciolatki do szkoły >>

 
Na korytarzach szkół średnich w londyńskiej dzielnicy Ealing język polski to chleb powszedni. Agnieszka, mama 13-letniego Kuby i nauczycielka w jednym z lokalnych przedszkoli, opowiada, jak bardzo potrzebne to było jej synowi. Na początku, bo teraz już Kuba świetnie radzi sobie z angielskim.
 
Smutny wzrok i blond włosy
- Polskie dzieci poznawało się kiedyś po smutnych spojrzeniach i blond włosach. Na korytarzach wyszukiwały się wzrokiem i zagajały rozmowę, oczywiście po polsku - wspomina. Teraz, po ponad pięciu latach w Unii Europejskiej, młodzi Polacy wtopili się już w tłum uczniów. Ubierają się tak samo jak ich koledzy z Wielkiej Brytanii, mają te same telefony komórkowe i plecaki. Szybko nadgonili różnice w programach szkolnych i nieśmiałość w mówieniu po angielsku. Najnowsze statystyki z Londynu pokazują też, że uczniów z Polski jest w brytyjskich szkołach coraz więcej. Od ubiegłego roku liczby te wzrosły o 11 procent i wciąż zdają się rosnąć. Pod koniec grudnia w szkołach na terenie Londynu (z wyłączeniem dzielnic Southwark i City) było zarejestrowanych 12,5 tys. młodych Polaków. Nie jest to wprawdzie tempo z początku poakcesyjnej emigracji, kiedy to w 2008 roku w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy liczba polskich uczniów skoczyła o prawie połowę, ale trend jest rosnący.
 
Słupki idą w górę
Najnowsze dane, przygotowane przez Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii, zadają więc kłam ubiegłorocznym spekulacjom o masowym wyjeździe Polaków z Wysp. W najbardziej „polskiej” dzielnicy Londynu, na Ealingu, uczy się teraz już 2088 dzieci polskiego pochodzenia. To o 11 procent więcej niż rok temu i aż 16 procent wszystkich polskich uczniów, którzy chodzą do szkół w Londynie. Duże skupiska Polaków są też w dzielnicach Barnet, Brent, Haringey, Hounslow oraz Merton. Polacy więc nie tylko nie wyjechali z Anglii, ale zdają się tu osiedlać na stałe - sugerują autorzy raportu. - Kiedy rozmawiam z polskimi rodzicami, wielu mówi, że swoją przyszłość wiąże z Wyspami - tłumaczy Wiktor Moszczyński, były rzecznik Zjednoczenia. I dodaje, że rosnące liczby polskich uczniów można wytłumaczyć tym, że do szkół wybiera się właśnie pokolenie dzieci młodych emigrantów, które do tej pory były w żłobkach. - Myślę, że nadeszła pora, żeby Polaków przestać nazywać „emigrantami zarobkowymi z Europy Wschodniej”, ale obywatelami UE, którzy w sposób świadomy mieszkają i pracują na Wyspach – podkreśla Moszczyński.
Co ciekawe, najnowsze dane z londyńskich szkół dają też obraz tego, jak zmienia się poziom życia przeciętnej polskiej rodziny na Wyspach. Na przykład, największe zmiany w liczbie uczniów zaobserwowano w odległych od centrum dzielnicach, m.in. we wchodzącej w obręb Londynu Zewnętrznego i położonej na południu dzielnicy Sutton, gdzie liczba polskich dzieci zarejestrowanych w szkołach wzrosła o połowę. Albo w położonym daleko na północnym-wschodzie od centrum Havering, które graniczy już z hrabstwem Essex. Tam też od nowego roku będzie się uczyło prawie dwa razy tyle polskich uczniów. Eksperci mówią, że takie migracje na spokojne peryferia oznaczają, że Polakom coraz lepiej się powodzi oraz że zamieniają ciasne mieszkanka w podłych londyńskich dzielnicach na domy na rodzinnych osiedlach.
 
Dylematy rodzica
Wielu polskich rodziców przyznaje, że zostają w UK z powodu szkoły, do której chodzą ich dzieci. 34-letnia Marta Zambrzycka, mama 13-letniego Martyna i 5-letniej Wiktorii, przyznaje,
że dla jej dzieci początki nie były proste, głównie z powodów językowych. Do Londynu przeprowadzili się w 2007 roku. Dzielnicę, w której mają zamieszkać, wybrali specjalnie pod kątem dzieci i ich szkoły. - Zdecydowaliśmy się na Lewisham, bo szkoła, którą znalazłam dla syna, była wysoko w rankingach edukacyjnych. I nawet kiedy zmieniałam mieszkanie, wolałam zostać w tej właśnie dzielnicy, żeby Martyn nie musiał się przenosić - opowiada Polka. 13-latek jest teraz w szkole średniej, a jego ulubione przedmioty to nauki ścisłe, tzw. science, w skład których wchodzi np. praca z komputerem. Mówi, że chce specjalizować się w informatyce. Córka Marty właśnie zaczyna zerówkę. Obydwoje są już dwujęzyczni i mają wielu międzynarodowych przyjaciół. Ich mama cieszy się, że uczą się w Anglii. - W tym systemie podoba mi się nieszablonowe podejście do nauki, przekazywanie praktycznej wiedzy, a nie wkuwanie na pamięć. Poza tym nauczyciele są tu dla nas, a nie my dla nich. Mam ich numery telefonów i emaile, jesteśmy w stałym kontakcie - tłumaczy Marta.
 
Wychowanie na odległość
Nie dla wszystkich Polaków brytyjska szkoła wygląda tak kusząco. 35-letnia Kasia, która pracuje jako pokojówka w jednym z londyńskich hoteli, rozłąkę z dwójką dzieci znosi już cztery lata. Kiedy ona szoruje hotelowe łazienki, jej córki siedzą w polskiej szkole, do której odprowadza je babcia. Spotykają się po skończonym dniu na Skypie. To wtedy opowiadają sobie wszystko, co się wydarzyło. Kasia jest w Polsce raz na dwa, trzy miesiące. Na wywiadówkach zastępuje ją jej mama. - To była trudna decyzja. Codziennie tęsknię i płaczę za dziewczynkami, ale do siebie nie chcę ich sprowadzić. Tu życie jest droższe, a w mojej dzielnicy na północy Londynu poziom szkół jest tragiczny. Małe dzieci biegają po ulicach z nożami. Chcę moim córkom tego oszczędzić - opowiada. Kasia planuje odłożyć pieniądze na mieszkanie w Polsce i wrócić do kraju. Pytanie tylko, jak szybko jej się to uda?

Aleksandra Kaniewska / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Sześciolatki do szkoły >>

Tagi: edukacja, dzieci, szkoły

18-09-2011 20:50 olo
zastanów się jakie chore komentarze piszesz.
22-01-2010 21:53 uk
34-letnia "mama",niestety prawda nie nadaje się do tego żeby się nią chwalic.

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Członkowie służb ratunkowych oraz sił zbrojnych wystawili swoje medale na e-bayu. Wycenili je na 150 do ponad 300 funtów.
Jeśli posiadamy 2 tysiące funtów w swoim budżecie, możemy stać się posiadaczami jednego ze znaków firmowych Wielkiej Brytanii – czerwonej budki telefonicznej.
Aresztowano 18-letnią matkę porzuconej pod Domem Polskim w Reading 3-tygodniowej dziewczynki.
Dwudziestu pięciu strażaków nie odważyło się wejść do płytkiego stawu w Południowym Londynie, by uratować mewę uwięzioną w plastikowej torbie.
Liczba osób, które muszą czekać powyżej 18 tygodni na podjęcie leczenia wzrosła o 27% od kiedy rządząca koalicja objęła władzę.
Na szkolnej stołówce 6-letnia dziewczynka otrzymała chleb z dżemem zamiast gorącego obiadu. Wszystko przez 4 funty zadłużenia matki.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Get Adobe Flash player
3.48
4.37
5.45


nasze galerie


Open publication - Free publishing - More nespaper

Komiks: Przygody Edzia

English Info         O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy