Get Adobe Flash player
Zaloguj się
Niedziela, 5 lutego 2012r. Imieniny: Agaty, Filipa, Justyniana
PolKwiat
martzz95
martzz95 to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Kariera w Polsce? – Nie, dziękuję

16-08-2010
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 288 e-wydaniu

Specjaliści od rozmaitych statystyk i analiz pomylili się prognozując skalę przewidywanej emigracji. Okazało się, że wyjechało nas zbyt wielu, zbyt dobrze wykształconych i, na dodatek, zbyt pomysłowych i zdolnych.

Wirtualna wojna polsko-polska >>

Nie wstydźmy się być Polakami >>

Polskę opuścili ludzie, którzy mieli jasno sprecyzowany plan życiowy, wiedzieli dokładnie, w jakim celu jadą na Wyspy i jak długo zamierzają tu być. Zaskakujące jest przede wszystkim i to, że nawet ci, którym wiedzie się w ojczyźnie całkiem nieźle - też myślą o emigracji. Skąd się zatem bierze gorączka wyjazdowa? I dlaczego dzieje się tak, że z Polski na Wyspy przenoszą się osoby świetnie wykształcone i z pomysłem na przyszłość?
Postanowiliśmy zapytać o powody przyjazdu do UK kilku naszych Czytelników, którzy nie przekroczyli jeszcze magicznej „czterdziestki” i na Wyspach żyje im się nie tylko dobrze, ale i mogą tu zaspokoić swoje zawodowe i życiowe ambicje.

Przyszła pani psycholog
Elżbieta Klima (26 lat) rozpoczyna we wrześniu trzeci rok studiów na kierunku psychologii w St Mary University/College at Twickenham w Londynie. Po  uzyskaniu dyplomu licencjata planuje studia magisterskie. -Zastanawiam się jedynie, czy w Anglii czy w Polsce. Poważną barierą w tej kwestii są tutaj pieniądze. Nauka na Wyspach bywa horrendalnie droga – mówi Ela. Ela waha się też co do wyboru konkretnej specjalizacji psychologicznej. - Interesuje mnie zarówno psychologia kliniczna, jak i psychologia biznesu, czyli np. praca dla „head hunters”. - Mam nadzieję, że już niedługo będę w stanie stuprocentowo się określić.
Na razie pracuje w przedszkolu; to zajęcie ma wiele wspólnego z kierunkiem jej studiów. - Chciałabym bardzo załapać się na wolontariat psychologiczny w Wielkiej Brytanii, by uzyskać niezbędne doświadczenie zawodowe. W Anglii jest sporo takich możliwości – problem w tym, że jest też sporo ludzi, którzy szukają tego typu okazji. Myślę o pracy z młodzieżą z rodzin patologicznych, z domów dziecka. W przyszłym roku, po skończeniu studiów, zabieram się poważnie za szukanie pracy. Chcę zdobyć praktykę, mam też w planach solidne dokształcanie się. Plan długofalowy? Być może wrócę do Polski za pięć lat. I marzy mi się własna poradnia terapeutyczna.

Przyszły pan architekt
Irek Lisiecki (26 lat) rozpoczyna we wrześniu studia na kierunku architektonicznym w University of Greenwich w Londynie. Nauka potrwa cztery lata, a zwieńczy ją licencjat z tytułem architekta pierwszego stopnia. Irek nie jest już nowicjuszem – rysuje i projektuje od 20. roku życia. W Polsce wykonał swoje pierwsze prace na zlecenie; cztery z zaprojektowanych przez niego domów od sześciu już lat cieszą oko właścicieli. W Polsce ukończył technikum budowlane, a w Londynie Bickenhall College, specjalizując się w technikach Auto Cad 2D i 3D. Pytany o początki i chęć poszerzania wiedzy w tym akurat zakresie uśmiecha się szeroko. -Samo jakoś wyszło. Interesowałem się tym tematem i zacząłem się uczyć. A dużą satysfakcję i dalszego kopa dały mi własne, zrealizowane już projekty. Wykonanie jednego, kompletnego projektu domu zajmuje mu około pięciu dni. Ponieważ nabył już trochę wiedzy fachowej, spogląda nieco innym okiem, niż zwykły turysta, na wyspiarską zabudowę. -Angielskie przepisy budowlane wydają się być dużo mniej rygorystyczne, niż te w Polsce. W Polsce nie do pomyślenia jest, by domy stały tak blisko siebie, nie wspominając już o dość oryginalnych rozwiązaniach, na przykład rury kanalizacyjne na zewnątrz budynku. Jednak dyplom ukończenia studiów w Anglii potrafi otworzyć wiele drzwi i zdecydowanie ułatwia start. -Zamierzam zostać w Anglii dobrych kilka lat – zdobyć wykształcenie i, w miarę możliwości, jak najwięcej praktyki w zawodzie. Planuję powrót do Polski, chociaż, szczerze mówiąc, myślę o tym z lekką dozą niepokoju. Nie mówię tu tylko o kiepskiej sytuacji na rynku pracy, która prawdopodobnie niespecjalnie się poprawi w najbliższym czasie, ale też o tym, że Polska kumoterstwem i nepotyzmem stoi. Krótko mówiąc – żeby coś tam osiągnąć, trzeba mieć po prostu chody, plecy i powiązania – podsumował Irek.

Przyszła pani biotechnolog
Marta Podhajska (24 lata) jest absolwentką Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Pod koniec czerwca uzyskała tytuł magistra inżyniera w groźnie brzmiącej dyscyplinie - diagnostyka molekularna. I niemal natychmiast wyjechała na Wyspy. - Byłam w Anglii rok i dwa lata temu. Tak wakacyjnie. I zakochałam się w Londynie. Ale decyzja o wyjeździe spowodowana była przede wszystkim marnością szans na przyszłość w Polsce. Nie mam ochoty ustalać swojej przyszłości gdzieś pomiędzy etatem przedstawiciela handlowego bądź pracą na uczelni. Biotechnologia to szeroka dyscyplina, głównie chodzi o wykorzystanie drobnoustrojów dla dobra człowieka. Mogą to być sprawy związane z produkcją win, ale też i z genetyką. Marta podjęła szybką i „męską” decyzję i postanowiła spróbować szczęścia zawodowego w Zjednoczonym Królestwie. Na razie pracuje jako kelnerka, ale plany ma bojowe. Ale, jak twierdzi, nawet bycie kelnerką jest tutaj inne i lepsze niż w Polsce. - Nie wiem, jak tu odbierane jest moje wyksztalcenie. Ale wysłałam już moje pierwsze CV w sprawie pracy w laboratorium. Nic specjalnego – takie tam ganianie, mycie retort i przygotowanie całości do doświadczeń. - Ale od czegoś trzeba zacząć. Chciałabym też zacząć studia podyplomowe w Anglii. Trochę się boję, czy nie mierzę za wysoko, ale nie tracę optymizmu – dodaje. – Poza tym łatwiej jest mi żyć w Londynie niż w Warszawie. - Czy chcę wracać kiedyś do Polski? Idealnym rozwiązaniem byłaby angielska firma z filią w Polsce – śmieje się Marta.

Przyszły pan księgowy
Michał Cap (28 lat) mieszka w Weston Super Mare niedaleko Bristolu, rodzinnym mieście Johna Cleese’a z trupy Monthy Pythona. Od ponad dwóch lat pracuje jako operator maszyn w olbrzymiej fabryce butelkującej mleko – Wiseman Dairies w Bridgwater. To ponoć największy i najbardziej nowoczesny zakład tego typu w Europie. - Nie jest to absolutnie praca moich marzeń i skóra mi cierpnie na myśl, że mógłbym tu utknąć na długie lata. W Polsce uzyskałem tytuł licencjata na kierunku zarządzanie przedsiębiorstwem. Blisko dwa lata temu rozpocząłem naukę w Anglii – kończę kurs dla księgowych AAT (Association of Accounting Technicians) w Weston Super Mare College. Kwalifikacje, które uzyskam są honorowane w całej Europie. Pytany o plany powrotu do ojczyzny, stanowczo kręci głową. - Zdecydowanie Anglia. Tutaj siebie widzę – mówi bez zastanowienia.

Pan inżynier

Marcin Kwaskowski (36 lat) ukończył Wydział Inżynierii Środowiska na Politechnice Częstochowskiej i całe swoje zawodowe życie związał z Polska. Działa w branży inżynierii sanitarnej od lat. W pewnym momencie podjął ryzykowną decyzje: rzucił posadę inspektora w Urzędzie Miasta Częstochowy i wbrew mało optymistycznym reakcjom otoczenia i kiepskiej sytuacji na rynku, postanowił założyć własną działalność gospodarczą. - Nie jest lekko, a firmę trzeba budować latami. Na dobrą sprawę nie mogę powiedzieć, czy decyzja o podjęciu działalności w Polsce była trafna – praca ponad siły, mało snu, ogromne bariery biurokratyczne. Z biegiem czasu Marcin zaczął zastanawiać się nad emigracją. -Mam mnóstwo pomysłów, mam nadzieję, że starczy mi sił. Słyszałem, że w Wielkiej Brytanii mają elastyczne przepisy i udogodnienia dla przedsiębiorców. Polska, pod tym względem, to niestety bardzo kiepski kraj. Wiem, że jeżeli zdecydowałbym się na emigrację, to musiałbym się uczyć pewnych rzeczy od nowa, ale polska rzeczywistość tak daje w kość...

Pytanie na przyszłość
To tylko krótkie historie kilku ludzi, ich ambicje i życiorysy. Jak wielu jest takich, którzy myślą podobnie? I jak wielu jest takich, którzy opuszczą Polskę na zawsze?


Tekst i zdjęcie: Radosław Purski
Na zdjęciu: trojka bohaterów artykułu. Od lewej: Marta, Ela i Irek

Wirtualna wojna polsko-polska >>

Nie wstydźmy się być Polakami >>

 

Tagi: kariera, emigracja, praca, Polska, Anglia

25-08-2010 11:14 vitalinea
bzdury! to ze sie tobie nie udalo to nie znaczy ze wszyscy to nieudacznicy, ktorzy zyja w wielkiej brytani nie wiadomo po co.
wlasnie zdolnym i pomyslowym ten kraj daje duzo mozliwosci rozwoju i zarobku i robienia kariery czy to we wlasnym biznesie czy w firmie u kogos. a nawet ci co przyjechaki tutaj z powodow ekonomicznych wychodza na swoje bo dobrze zarabiaja (w porownaniu z polska) i moga zrealizowac swoje marzenia czy wrocic do polski z kasa
25-08-2010 00:26 Kamil

Komentarzy: 2

Naiwny w swej tresci i stronniczy artykul opisujacy w rozowych barwach jak to pieknie i cukierkowo jest robic kariere na Wyspach. Ktos postronny moglby pomyslec na podstawie tego artykulu, ze kraj ten to oaza do realizowania sie zawodowego i zyciowego.
Skad takie dane, ze emigranci polscy przybyli na wyspy to ludzie wiedzacy dokladnie po co tu przyjaechali i na jak dlugo?
Akurat moje doswiadczenia i obserwacje raczej mowia co innego. Wielu z nas przyjechalo tu nierzadko na krotki czas z bardzo niejasno okreslonym planem co dalej, jak dlugo i po co.
Mozna powiedziec, ze plany niektorych krystalizowaly sie (albo i nie) pozniej.
Interesujaco zabrzmialo to zdanie: "wyjechało nas zbyt wielu, zbyt dobrze wykształconych i, na dodatek, zbyt pomysłowych i zdolnych." ale mam w zwiazku z nim pytanie, czy ci super emigranci przyjechali na Wyspy z ciekawosci i checi podrozowania czy moze jednak ich wyksztalcenie, zdolnosci i pomyslowosc nie pozwolily im rozwinac skrzydel w kraju? Owszem, mozna sie zgodzic niejednokrotnie i z tym, ze nie dla kazdego warunki w Polsce byly odpowiednie dla rozwoju i kariery ale nie mozna tez pomijac faktu, ze wsrod nas jest wielu po roznych wykolejeniach zawodowych i zyciowych. Nalezy sciagnac rozowe okulary i spojrzec uczciwie na to kim jestesmy.
Jest bardzo wielu mlodych ludzi nadal szukajacych swego celu, nadal nie potrafiacych sobie odpowidziec na pytanie, czy zostac tu dluzej, na stale, czy wracac.
Znajda sie i tacy, ktorzy zaluja wyjazdu i lat spedzonych na Wyspach. Nie kazdy bowiem rozwial tu skrzydla. Wielu po prostu ciezko pracowalo by zaspokoic materialnie bliskich i rodzine a bilans tego nie zawsze na koniec byl zadowalajacy. Dla niektorych to stracone lata, brak nalezytego kontaktu z przyjaciolmi i bliskimi w Polsce. To byl czesto raczej mus ekonomiczny dla wielu. To jest druga strona medalu tych "którzy mieli jasno sprecyzowany plan życiowy, wiedzieli dokładnie, w jakim celu jadą na Wyspy i jak długo zamierzają tu być"
Latwo wybrac kilka mlodych osob, ktore pracuja, studiuja, maja w zwiazku z tym zawodowe plany i wszystko wyglada tak pieknie.
Ale czy to jest obraz rzeczywisty czy moze raczej cukierkowa wizja autora artykulu, ktory probuje nam sprzedac sen o szczesliwej Wyspie?

Jesli o mnie chodzi, to obserwacje moje raczej sklaniaja mnie do pokazywania tej brzydszej strony zjawiska, jakim jest emigracja.
Klopoty z asymilacja, wyobcowanie, alienacja, popadanie w apatie, rozluznienie wiezi rodzinnych, zagubienie.
Niejednokrotnie zachowania nasze wrecz nadaja sie wrecz na kabaret albo humor angielski
25-08-2010 00:17 Kamil

Komentarzy: 2

Naiwny w swej tresci i stronniczy artykul opisujacy w rozowych barwach jak to pieknie i cukierkowo jest robic kariere na Wyspach. Ktos postronny moglby pomyslec na podstawie tego artykulu, ze kraj ten to oaza do realizowania sie zawodowego i zyciowego.
Skad takie dane, ze emigranci polscy przybyli na wyspy to ludzie wiedzacy dokladnie po co tu przyjaechali i na jak dlugo?
Akurat moje doswiadczenia i obserwacje raczej mowia co innego. Wielu z nas przyjechalo tu nierzadko na krotki czas z bardzo niejasno okreslonym planem co dalej, jak dlugo i po co.
Mozna powiedziec, ze plany niektorych krystalizowaly sie (albo i nie) pozniej.
Interesujaco zabrzmialo to zdanie: "wyjechało nas zbyt wielu, zbyt dobrze wykształconych i, na dodatek, zbyt pomysłowych i zdolnych." ale mam w zwiazku z nim pytanie, czy ci super emigranci przyjechali na Wyspy z ciekawosci i checi podrozowania czy moze jednak ich wyksztalcenie, zdolnosci i pomyslowosc nie pozwolily im rozwinac skrzydel w kraju? Owszem, mozna sie zgodzic niejednokrotnie i z tym, ze nie dla kazdego warunki w Polsce byly odpowiednie dla rozwoju i kariery ale nie mozna tez pomijac faktu, ze wsrod nas jest wielu po roznych wykolejeniach zawodowych i zyciowych. Nalezy sciagnac rozowe okulary i spojrzec uczciwie na to kim jestesmy.
Jest bardzo wielu mlodych ludzi nadal szukajacych swego celu, nadal nie potrafiacych sobie odpowidziec na pytanie, czy zostac tu dluzej, na stale, czy wracac.
Znajda sie i tacy, ktorzy zaluja wyjazdu i lat spedzonych na Wyspach. Nie kazdy bowiem rozwial tu skrzydla. Wielu po prostu ciezko pracowalo by zaspokoic materialnie bliskich i rodzine a bilans tego nie zawsze na koniec byl zadowalajacy. Dla niektorych to stracone lata, brak nalezytego kontaktu z przyjaciolmi i bliskimi w Polsce. To byl czesto raczej mus ekonomiczny dla wielu. To jest druga strona medalu tych "którzy mieli jasno sprecyzowany plan życiowy, wiedzieli dokładnie, w jakim celu jadą na Wyspy i jak długo zamierzają tu być"
Latwo wybrac kilka mlodych osob, ktore pracuja, studiuja, maja w zwiazku z tym zawodowe plany i wszystko wyglada tak pieknie.
Ale czy to jest obraz rzeczywisty czy moze raczej cukierkowa wizja autora artykulu, ktory probuje nam sprzedac sen o szczesliwej Wyspie?

Jesli o mnie chodzi, to obserwacje moje raczej sklaniaja mnie do pokazywania tej brzydszej strony zjawiska, jakim jest emigracja.
Klopoty z asymilacja, wyobcowanie, alienacja, popadanie w apatie, rozluznienie wiezi rodzinnych, zagubienie.
Niejednokrotnie zachowania nasze wrecz nadaja sie wrecz na kabaret albo humor angielski

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Jak mawia moja znajoma - faceci po 30. są jak miejskie toalety: albo zaniedbani albo zajęci. Znalezienie tego jedynego, który jest wolny i „w miarę dobrze utrzymany” dla samotnej kobiety po przejściach, to jak szukanie igły w stogu siana. Wydaje się niemożliwe, jednak czasem się udaje...
Mówimy, że emigracja zmienia ludzi. Że poddaje nawet najbardziej udane związki trudnym testom na przetrwanie. Często jednak nie widzimy, że ta prawda dotyczy również nas samych. Na emigracji, jak nigdzie indziej, wychodzą na jaw różnice między naszą wizją przyszłości, a wizją partnera.
Czy myśleliście kiedyś Drodzy Czytelnicy jak poradzilibyście sobie, gdybyście jednego dnia stracili pracę, mieszkanie i pieniądze? Czy udałoby Wam się przeżyć na ulicy więcej niż jeden dzień? Jeśli myślicie, że to science fiction i że takie rzeczy się nie zdarzają, to bardzo się mylicie.
Chcesz sprowadzić swojego partnera spoza Unii do UK? Wiedz, że musisz dobrze zarabiać! Kluczowa komisja brytyjskiego Home Office, Migration Advisory Committee, szacuje, że podwyższając wymagany próg zarobków, jaki musi okazać zarówno Brytyjczyk, jak i imigrant chcący sprowadzić partnera spoza Unii do UK, do £26,000 uda się obniżyć imigrację rodzinną aż o 2/3.
Scenariusz jest zawsze podobny. Najpierw emigruje on, znajduje pracę, wynajmuje dom, kupuje samochód. Wtedy przyjeżdża ona z dziećmi. Dla wielu kobiet to spełnienie marzeń o spokojnym, stabilnym życiu, ale dla wielu to początek koszmaru.
Do zmiany adresu zamieszkania z brytyjskiego z powrotem na polski namawiają nas wszyscy: od premiera rządu począwszy, na członkach rodziny kończąc. Ale jak wrzucić do jednego worka tych z nas, którzy wracać nie chcą, z tymi, którzy wracać nie mogą?
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

3.18
4.19
5.05

nasze galerie


  Pasaż finansowy

Tanie i szybkie ubezpieczenie samochodu >>

Odszkodowania wypadkowe. Pomoc porady >>

Ubezpieczenia na motocykle ukUbezpieczenie na motocykle Darmowa ochrona z RAC>>

Ubezpieczenie na życie
od £5 na miesiąc ASDA >>

 

Open publication - Free publishing - More news

Komiks: Przygody Edzia

English Info     O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy