Zaloguj się
Czwartek, 24 maja 2012r. Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
PolKwiat
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Misja: mówić po polsku!

23-09-2008
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 189 e-wydaniu

Rozwój osobisty i edukacja - oto jakie cele stawia sobie polski klub Toastmasters, działający w Londynie. I chociaż na spotkaniach co chwila wybuchają głośne salwy śmiechu, jego członkowie udział w tym przedsięwzięciu traktują bardzo poważnie.

 Limerick: Federacja Polaków w Irlandii >>

Studia w Anglii >>

Podczas wizyty na Ukrainie z niekłamaną zazdrością przyglądałam się gospodarzom. Potrafili bowiem pić do rana, a dodatkowo każdy kieliszek okraszać ze swadą wygłaszanymi toastami. Podobnie bawić się słowem potrafią Anglicy. Kto nie wierzy, niech obejrzy „Cztery wesela i pogrzeb” i uważnie wsłucha się w wygłaszane tam mowy. Krótkie, perfekcyjnie ułożone, śmieszne i wzruszające. Dlatego gdy natrafiłam w Internecie na wzmiankę o klubie Toastmasters, pomyślałam sobie: O, to coś dla mnie, też nauczę się tak pięknie przemawiać przy stole.
Nic bardziej mylnego. Bo Toastmasters to nie krótki kurs wygłaszania toastów podczas weselnego przyjęcia. To poważna szkoła konstruktywnej komunikacji i przywództwa.

Rytuał zamknięty regulaminem

W każdy drugi i czwarty wtorek miesiąca salka na drugim piętrze Ogniska Polskiego na South Kensignton wypełnia się do ostatniego miejsca. Spotykają się tam toastmasterzy jedynego nieangielskojęzycznego klubu w Londynie. Z portretu na ścianie przemowom w języku Mickiewicza i Słowackiego przysłuchuje się królowa Elżbieta II.
Na klubowym spotkaniu Toastmasters nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystko jest zaplanowane co do minuty. Można to wyczytać na wręczanym przy wejściu minutowym planie. Za każdym razem mityng prowadzi inny członek klubu. Wymyśla temat spotkania i dyryguje całością, wywołując na środek poszczególnych mówców. Podczas mojej gościnnej wizyty w klubie funkcję tę z wielkim entuzjazmem pełniła Monika Jażwińska. Zaproponowany przez nią temat brzmiał „Toastmaster - geniusz czy szaleniec”.
Nad tym, by poszczególni mówcy skrupulatnie wyliczali się z minut czuwa Kontroler Czasu. Jego atrybutami są zegarek i trzy kartki - zielona, żółta, czerwona. Wszystko jest OK, gdy Kontroler Czasu pokazuje zielony kartonik. Żółta karta brzmi jak ostrzeżenie - uwaga, została jeszcze minuta. Czerwona? O, to niedobrze. Przekroczenie czasu, czyli poważny błąd, wytknięty przez innych klubowiczów. - Bowiem w Toastmasters ludzie uczą się od siebie nawzajem - wyjaśnia jego szef. - Dlatego na każdym spotkaniu każdy pełni inne funkcje, a przemawiający dostają informacje zwrotne. - Klub uczy nie tylko mówienia, ale też słuchania. I samodyscypliny - dodaje Ania Jurek, z wykształcenia psycholog.
- Jest to ciężka praca, ale też dużo zabawy.

Uwaga! Gorące pytania…

- Jak potrafiliście odpowiedzieć na tak głupie pytania, to potraficie na każde - tak przemowy uczestników gorących pytań skwitował ich mistrz po wtorkowym spotkaniu Michał Misztal.
Mistrz Gorących Pytań to inna ważna funkcja w klubie Toastmasters. Wymyśla zaskakujące tematy a potem „wyrywa” do odpowiedzi. Nigdy nie wiadomo, kto trafi pod tablicę. Na zastanawianie się nad wypowiedzią ma zaledwie kilkadziesiąt sekund. A mówić musi! I to z sensem, śmiesznie, składnie, na temat…

<< poprzednia
 1   2 

Tagi: życie w Anglii, stowarzyszenie, Toastmasters, klub, Londyn

24-05-2012 23:56 POLISH EXPRESS

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Członkowie służb ratunkowych oraz sił zbrojnych wystawili swoje medale na e-bayu. Wycenili je na 150 do ponad 300 funtów.
Jeśli posiadamy 2 tysiące funtów w swoim budżecie, możemy stać się posiadaczami jednego ze znaków firmowych Wielkiej Brytanii – czerwonej budki telefonicznej.
Aresztowano 18-letnią matkę porzuconej pod Domem Polskim w Reading 3-tygodniowej dziewczynki.
Dwudziestu pięciu strażaków nie odważyło się wejść do płytkiego stawu w Południowym Londynie, by uratować mewę uwięzioną w plastikowej torbie.
Liczba osób, które muszą czekać powyżej 18 tygodni na podjęcie leczenia wzrosła o 27% od kiedy rządząca koalicja objęła władzę.
Na szkolnej stołówce 6-letnia dziewczynka otrzymała chleb z dżemem zamiast gorącego obiadu. Wszystko przez 4 funty zadłużenia matki.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Get Adobe Flash player
3.48
4.37
5.45


nasze galerie


Open publication - Free publishing - More nespaper

Komiks: Przygody Edzia

English Info         O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy