Wspinaczka nie jest dla mnie jedynie sposobem spędzania wolnego czasu, to przede wszystkim szkoła charakteru, z której rezultatów korzystam również w życiu prywatnym i w pracy- mówi Ania Lichota, Polka, która od 14 lat mieszka w Londynie. Ania pracuje w Banku Inwestycyjnym, w maju ubiegłego roku stanęła na szczycie Mt. Everest i tym samym zdobyła Koronę Ziemi.
Najlepsze kadry mam w głowie >>
Jak zaczęła się Twoja przygoda z Wielką Brytanią?
W czasie studiów w Polsce poznałam na wakacjach chłopaka, który w Manchesterze robił doktorat. Zainteresowało mnie to i sama postanowiłam spróbować. Wysłałam aplikacje na kilka uczelni. Zostałam przyjęta do London School of Economics. Niestety nie przyznano mi stypendium i sama musiałam opłacić sobie czesne oraz życie w Londynie. Nie było to łatwe w tamtym czasie, rok studiów dla ludzi spoza Unii kosztował ponad 8 tys. funtów, a jeden funt był wart ponad sześć złotych. Nie poddałam się i postanowiłam walczyć o swoją przyszłość. Mój tata trochę się dołożył. Napisałam listy do najbogatszych Polaków z listy Wprost, pracowałam na trzy zmiany przez pół roku, sprzedałam wszystko, co miałam. Wszystkiego jednak było mało. W końcu brakującą sumę pożyczył mi znajomy nauczyciel z Anglii, bo po prostu wierzył we mnie.
I co było dalej?
Po zdobyciu dyplomu podjęłam pracę w Londynie w firmie budowlanej. Było to trudne, bo nie byliśmy jeszcze w Unii Europejskiej, ale firma zawalczyła o mnie. Opłacili mi wizę, dzięki której mogłam legalnie przebywać i pracować na terenie Wielkiej Brytanii. Następnie pracowałam dla General Electric jeżdżąc przez 7 lat po Europie, zarządzając rożnego rodzaju projektami. W tym samym czasie skończyłam studia MBA i uzyskałam doktorat w Stanach. We wrześniu 2006 roku podjęłam pracę w Banku Inwestycyjnym UBS w Londynie, gdzie zarządzam kilkunastoosobową grupą analityków i dużymi projektami transformacyjnymi.
Skąd wziął się pomysł na Koronę Ziemi?
Pomysł zdobycia najwyższych szczytów wszystkich kontynentów narodził się w 2004 podczas wyprawy w Alpy Szwajcarskie. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam o projekcie Korona Ziemi. Po powrocie zgłębiłam swoją wiedzę na ten temat i postanowiłam spróbować. Zajęło mi to 4 i pół roku.
Zaczęłam od Kilimandżaro (Tanzania). Potem weszłam na Elbrus (Kaukaz, Rosja) i Aconcanguę (Andy, Argentyna). Po trzeciej górze stwierdziłam, że bardzo mi się to podoba i kontynuowałam: Mt. McKinley (Alaska), Carstensz Pyramid (Papua, Indonezja), Mt. Vinson (Antarktyda) i Mt. Everest (Nepal).
Jak góry wpłynęły na twoją osobowość?
Rytm chodzenia i przestrzeń jaka otacza mnie w górach dały mi możliwość zastanowienia się nad sobą. Ustawiłam kolejność gór od najłatwiejszej do najtrudniejszej (dla mnie). Po każdym wejściu dostrzegłam zmiany, jakie we mnie zachodziły. Czasami zdawałam sobie z tego sprawę dopiero po kilku miesiącach lub latach. Z każdym szczytem poznawałam siebie głębiej i głębiej, nie zawsze podobało mi się to, co widziałam, zaczęłam akceptować to, kim jestem.
Czego nauczyła cię każda góra?
Kilimandżaro - emocjonalnej wolności, Elbrus- nieporównywania się do innych,
Aconcagua - dawania i brania bez poczucia winy, Denali- pokory, Cartensz Pyramid - nie starania się, by coś się wydarzyło, po prostu pozwolenia na tok wydarzeń, Mt. Vinson - kręgosłupa moralnego i zachowania własnej godności ponad wszystko, Everest - nie przeszkadza mi już, że nie ma planu, skupiam się nad tym, co dzieje się w chwili obecnej, na tu i teraz. Realizacja projektu pomogła mi w pracy nad sobą. Myślę, że przyśpieszyło to cały ten proces.
Tagi: Ania Lichota, Mt. Everest, wywiady
Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
| Oferty sponsorowane | ||
|
|
||
|
|
|
|
Mariusz Czajkowski wyjechał z Polski 16 lat temu po ukończeniu Królewskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Przyjechał do Wielkiej Brytanii do rodziny, która pomogła mu rozpocząć życie na emigracji. Mariusz jest wesołym człowiekiem, który realizuje swoje plany i marzenia na Wyspach. Zajmuje się malarstwem i fotografią. Nagradzany w wielu konkursach fotograficznych, wystawia swoje prace na terenie Londynu. Dominika Mastalska to drobna, energiczna dziewczyna z dredami, która kocha świat. Jej ulubiony kolor to zielony i pomarańczowy. Mimo, iż w Polsce studiowała biznes i pracowała na rożnych stanowiskach kierowniczych, cały czas czuła, że czegoś jej brakuje. Przyjechałam do Londynu pod koniec 1999 r., bo chciałam czegoś nowego od życia. Miałam wtedy 20 lat, dosłownie wsiadłam do autobusu i ruszyłam… Gdy moje życie układało się w pewien splot zdarzeń o pozytywnych odczuciach, myślałam, że tak już będzie zawsze. Jednak okazało się inaczej. Niepełnosprawność weszła w moje życie w nieoczekiwanym momencie. Z Mariolą spotkałam się w jednej z kawiarenek na Ealing Broadway w Londynie Zachodnim. Polka ma dopiero 29 lat, a pracowała już w ponad 10 zawodach! Jak sama mówi był okres, że zrobiłaby wszystko, żeby tylko zdobyć upragnione funty. Gotowa była znieść upokorzenia i uprzedzenia narodowościowe. 27-letnia Paulina z Poznania ukończyła filologię angielską na tamtejszym UAM. Jako absolwentka prestiżowego kierunku na nie mniej prestiżowej uczelni, nie miała problemów ze znalezieniem dobrze płatnej pracy.
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.