Get Adobe Flash player
Zaloguj się
Środa, 8 lutego 2012r. Imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii
PolKwiat
jaceklax
jaceklax to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Ostatni taki squat

16-09-2008
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 188 e-wydaniu

„Nie to jest najgorsze, że nas eksmitują, lecz to, że brytyjskie brukowce dorabiają nam gębę, z którą nie mamy nic wspólnego” - skarżą się squatersi, których niedawno przegoniono z Balham, a teraz przegania się z Putney. Według brukowców, squatersi to narkomani i brudasy.

Mądry Polak po squacie >>

Polacy: Squatting Londyn >>

Dwa tygodnie temu, w wyniku akcji przeprowadzonej przez dwa bezpłatne londyńskie dzienniki - „Thelondonpaper” i „Lite” - czytelnicy mieli okazję śledzić losy sporej, międzynarodowej grupy squatersów, zamieszkujących pustostany na Balham. To około 160-osobowa grupa (choć „Lite” i „TLP” twierdziły, że 300). Większość z nich to Polacy.
Fotoreporterzy wspomnianych gazet robili, byłym już mieszkańcom, zdjęcia z ukrycia, a dziennikarze rozmawiali ze wszystkimi z wyjątkiem najbardziej zainteresowanych. Wyjątek uczynił jedynie „Guardian”, który poprosił o wypowiedź jednego z eksmitowanych Polaka.

Pic i fotomontaż

Według jednego ze squatersów w blokach na Balham Polacy stanowili 80-procentową większość. Reszta to Czesi, Chorwaci, Hiszpanie, Włosi, a nawet Anglicy. „Nawet”, bo ci ostatni nie przepadają za obcokrajowcami i mają swoje squaty.
- To, że mieszkało tam 300 osób jest bzdurą wyssaną z palca przez angielskich pismaków. Było tam tylko 40 lokali, więc musielibyśmy mieszkać na stojąco. Myślę, że 160, 170 to liczba, która bardziej odpowiada prawdzie - mówi „Vito”, squater z czteroletnim stażem.
- Najgorsze jest to, że wszystkie fotki, które później opublikowano w gazetach, tak naprawdę były zmontowane. Jakieś nieistniejące góry śmieci, które znalazły się w kadrze, jakieś graffiti nie wiadomo skąd - złości się Ewa, dziewczyna „Vita”. - No i to, że dewastujemy mieszkania.
Przegonieni squatersi bardzo szybko znaleźli nowe, wręcz wymarzone, prestiżowe miejsce - z umeblowanymi kuchniami, z ciepłą wodą, nienagannie czyste, z niewielkim parkiem.
- Zobaczysz jak mieszkamy, sam będziesz mógł się przekonać, czy jesteśmy brudasami - mówi Jakub, który w Londynie pracuje i studiuje, a do tego oczywiście mieszka na squatach.

Squat obrony narodowej

Od stacji na Putney do nowego squatu idzie się piętnaście minut „średnio szybkim” krokiem. Po drodze mijamy polski kościół i wchodzimy na Hazelwell Road. Tu ceny najskromniejszych domów zaczynają się od miliona funtów.
Na końcu Hazelwell znajduje się miejsce znane jako Williams Garden. I właśnie tam usytuowane są trzy bloki mieszkalne, które jeszcze do niedawna stały puste. Ważną informacją jest również to, że niebawem opustoszeją, ale potem znów się zapełnią, jednak już nie squatersami.
Trzy dwupiętrowe budynki to typowe bloki mieszkalne. W każdym z nich kilkanaście lokali, i to nie byle jakich, bo każde ma kuchnię, living room i dwie sypialnie oraz osobną łazienkę i ubikację. Wszystko wygląda jak nowe. Na klatkach schodowych sterylnie czysto. W mieszkaniach, jak się później okaże, też nie gorzej, choć niewiele brakowało, bym się o tym nie przekonał - mieszkańcy mają alergię na dziennikarzy.
Budynki są własnością Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii. Mężczyzna, który spaceruje z psem po niewielkim parku należącym do posesji, mówi, że owo osiedle jest ośrodkiem dla weteranów wojny irackiej i afgańskiej, a co jakiś czas zdemobilizowany kontyngent trafia tutaj, by lizać rany, głównie psychiczne. Potwierdzą to później inni, przypadkowo spotkani mieszkańcy okolicznych domów.

<< poprzednia
 1   2   3 

Tagi: squat, eksmisja, mieszkania, Balham, Putney, Londyn

08-02-2012 18:57 POLISH EXPRESS

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Słowa burmistrza Londynu Borisa Johnsona zaskoczyły niektórych Brytyjczyków. Stwierdził on, że młodzi ludzie powinni brać przykład z przyjezdnych – w tym Polakópw - którzy są ciężko pracującymi osobami.
Ponad połowa badanych Brytyjczyków stwierdziła, że ceny biletów na pociągi są zawyżone w porównaniu z oferowaną jakością podróży.
W fabryce stali w Kent pojawiła się groźba zwolnień w wyniku zamknięcia zakładu. W tym miesiącu pracownicy, wśród których jest wielu Polaków nie dostali swoich pensji.
Niewłaściwe zarządzanie odpadami przez mieszkańców Wielkiej Brytanii nie będzie już surowo karane. Rząd postanowił zmniejszyć kary za „niewinne pomyłki” związane z wystawianiem śmieci w niewłaściwe dni i przepełnieniem pojemników.
Choć brytyjskie media bez ustanku trąbią o kryzysie, a ludzie narzekają na ciągłe zaciskanie pasa, wydatki Brytyjczyków wcale nie wskazują, żeby odmawiali sobie przyjemności, które mocno obiążąją ich domowe budżety.
Adresy sklepów Primarka w Londynie.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

3.15
4.17
5.01

nasze galerie


  Pasaż finansowy

Tanie i szybkie ubezpieczenie samochodu >>

Odszkodowania wypadkowe. Pomoc porady >>

Ubezpieczenia na motocykle ukUbezpieczenie na motocykle Darmowa ochrona z RAC>>

Ubezpieczenie na życie
od £5 na miesiąc ASDA >>

 

Komiks: Przygody Edzia

English Info     O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy