Zaloguj się
Piątek, 25 maja 2012r. Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
PolKwiat
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Pakistańczyk z lodówką w głowie

Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 266 e-wydaniu

Nie black, lecz death. Człowiek nie wie, co w nim drzemie. Nowa metoda naprawiania laptopów. Sąsiadka i kosmici.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Niegroźny, poczciwy impotent >>

Na wstępie muszę przeprosić za błąd - dwa odcinki temu napisałem, że Vader, to zespół black metalowy. Sorki, sam nie wiem, jak to się stało, że mnie tak „zaczerniło”, Vader to oczywiście zespół death metalowy. Może dlatego, że podczas pisania myślałem o moim, ulubionym niegdyś zespole Christ Agony?
Po tym jak brat powiedział, że Viktoria może uważać mnie za impotenta, zacząłem się mocno nad tym zastanawiać. Faktem jest, że trochę mnie od kobiet odrzuciło, nie żebym zmienił orientację, ale z zupełnie innych powodów. Lubię spokój po prostu. Nie chce mi się z nikim spotykać, kupować jakichś kwiatów, zalecać się, odprowadzać, czekać, łazić po sklepach itp. Pod tym względem kobiety mnie nie interesują. Pod innym owszem, ale najbliższa agencja towarzyska jest na Willesden Green. Mam jechać taki kawał drogi i jeszcze płacić 60 dych? A jak będzie chciała więcej? W zeszłym roku, chyba na Ealing jakaś prostytutka została zgwałcona i pobita przez Polaka, bo chciała za dużo kasy za usługę. Ja też jestem Polakiem i nie wiadomo jak bym się zachował na takie dictum. Wolę więc nie ryzykować, bo nie wiadomo jakie instynkty mogą obudzić się w człowieku. Jednak myśl o tym, że mogę być ogarnięty niemocą płciową nie dawała mi spokoju. Za każdym razem, kiedy sąsiadka przychodziła do mnie opowiedzieć o myszy w swoim pokoju, myślałem sobie: - No dzisiaj jeszcze nie, ale jutro cię dopadnę (oczywiście Viktorię, nie mysz). Pokażę ci, co potrafię, zapomnisz o swoim Arabie do końca swoich dni! Następnego dnia było znów to samo, czyli wręczenie tabletki nasennej. Prawdę mówiąc to mam wątpliwości, czy ona je zażywa, bo po wyjściu ode mnie siedzi jeszcze przez dwie godziny przy laptopie. O właśnie, a propos laptopa. Rzadko z niego korzystałem, bo nie lubię laptopów - są niewygodne, ale jeśli chcę sobie coś poczytać na leżąco, to wtedy się przydają. Ostatnio pościągałem sobie z netu trochę e-booków. Ktoś ze znajomych polecił mi książki Zecharii Sitchina, facet poważny, bo przecież absolwent London School of Economics, profesor kilku uniwersytetów, a słynie m.in. z tego, że poznał język Sumerów i dzięki temu odczytał różne ciekawe rzeczy z tych tabliczek m.in. to, że jesteśmy dziećmi kosmitów. Prawdę mówiąc to bardziej mi to odpowiada niż teoria ewolucji. Jest wbrew pozorom bardziej logiczne, a poza tym Sitchin popiera to wszystko sporą liczbą dowodów. Dodam jeszcze, że nie jest on żadnym klonem poczciwego Danikena. Raczej odwrotnie. Ale nie o tym chciałem, lecz o laptopie. Wyciągnąłem się właśnie na tapczanie z zamiarem dalszego śledzenia losów naszych stwórców, włączam laptopa, a tu nic. Pojawia się tylko komunikat, że nie ma systemu operacyjnego. Próbowałem różnych zabiegów, ale na nic się to zdało, więc zepchnąłem tego grata nogą na podłogę i zasnąłem. Spałem kilka godzin. Po przebudzeniu zwlokłem się z tapczanu z zamiarem przekąszenia czegoś. Patrzę, a tu laptop leży na podłodze. Zapomniałem, że to ja sam, ze złości zepchnąłem go na podłogę. Podniosłem, włączyłem i wszystko OK. Dopiero wtedy przypomniałem sobie jak go potraktowałem. Tak jak czasem pacjent wymaga nie typowej terapii, tak nieraz sprzęt elektroniczny wymaga nietypowego podejścia. Pamiętam jak na początku lat 70. rodzice kupili kolorowy telewizor. Był on przedmiotem zazdrości całej dzielnicy. To nie było tak, jak teraz, że każdy ma. Był to radziecki Rubin, zresztą to musiał być Rubin, bo innych nie produkowano. Ważył tyle, co mały czołg i zajmował sporo miejsca. Pewnego razu się zepsuł, więc przyszedł pan, żeby go naprawić. Męczył się kilka godzin, wymienił kilka części, ale nic to nie dało, więc wyjął je z powrotem i jeszcze kilka innych i spróbował odpalić pudło. Zadziałało! Z radzieckiej techniki wszyscy się kiedyś naśmiewali, że toporna, że szajs, ale proszę, czy ktoś do tej pory wymyślił jakieś urządzenie, które naprawia się nie wymieniając części, lecz wyjmując je. A było tych części pół wiadra. A pan telemechanik pokiwał głową z podziwem i powiedział: - Bolszaja tiechnika.
Jakby w tych czasach Rosjanie skonstruowali laptopa, to zapewne działałby dalej, nawet gdyby odłączono baterie, monitor i twardy dysk, czyli wszystko.
* * *
No i mieliśmy w domu wypadek. Nawet dość groźny w wyniku, czego ucierpiały drzwi od lodówki i czaszka jednego z Pakistańczyków. A było tak. Sławek I., nie mylić z „Satelitą” udał się wczesnym rankiem do kuchni, żeby zaparzyć sobie kawę. Robi tak codziennie przed wyjściem do pracy. Drzwi od kuchni były zamknięte, nacisnął więc klamkę, a one nie chcą się otworzyć. Jeszcze raz, i jeszcze raz, i nic. Pomyślał, że może znów jakaś historia z materacem opartym o drzwi. Nie zastanawiając się wiele potraktował drzwi z buta, które z oporem, ale otworzyły się. Pierwsze, co zobaczył, to mały zielony dywanik, a zaraz po tym Pakistańczyka rozpłaszczonego na lodówce. To on blokował drzwi. Nie wiedział biedak o porannym zwyczaju Sławka i poszedł do kuchni się pomodlić, bo nie miał w pokoju warunków. Widać nie doszedł jeszcze do tej części modlitwy, w której się prosi o ochronę przed nagłymi wypadkami. Uderzył tak mocno głową w drzwi lodówki, że nie mogła się otworzyć, ale jego koledzy z pokoju zamiast mu współczuć, to klęli na niego za to, że zniszczył lodówkę.
* * *
O, właśnie wchodzi Viktoria, a jej od razu, żeby mi już nie wspominała o tej myszy. Niemal szeptem zapytała czy może posiedzieć. Może posiedzieć, ale ja jestem zajęty, bo piszę. Na tapczanie leżał laptop, włączony a na ekranie wstęp do „Nibiry” Sitchina. Niedobrze. Zacznie czytać o tych kosmitach i później będzie mnie nudzić. Przypomniałem sobie jednak, że tylko pięć początkowych stron jest po angielsku, a reszta po polsku. No to sobie za dużo nie poczyta he, he. A swoją drogą, to też głupie: dlaczego tłumacza nie przełożył od początku, tylko dopiero od szóstej strony. Minęło kilka chwil i Viktoria informuje mnie, że nie może zrozumieć tego, co jest napisane, na pozostałych stronach. Wyraziłem całkiem słuszne przypuszczenie, że nie zna polskiego. Pierwszy raz zobaczyłem kogoś, kto żałuje, że nie zna naszego języka. Żal był tak autentyczny, że w pierwszej chwili miałem nawet ochotę nauczyć ją polskiego, ale szybko mi ta chęć przeszła. Poradziłem jej, żeby sobie ściągnęła z netu wersję angielską lub węgierską, co uczyniła.
Patrzyłem na nią kątem oka, ale nic - nadal pozostawałem piękny i nieczuły, a nawet zacząłem myśleć jak się jej pozbyć. Nic nie przyszło mi do głowy poza prymitywnym: „źle się czuję i muszę się położyć”. A Viktoria, że chętnie przy mnie posiedzi, bo mogę potrzebować pomocy, a jej się nie będzie nudziło, bo przez ten czas będzie sobie czytać o kosmitach. Powiedziałem, że okropnie chrapię, że może nie wytrzymać, a ona na to, że wcale nie chrapię, bo ani razu nie słyszała. Fakt, ściana jest cienka, słychać nawet głośniejsze westchnięcie. Położyłem się i... zasnąłem, a Viktoria zostawiła mi kartkę, że nie mogła być dłużej, bo musiała się też położyć - wcześnie szła do pracy. Chyba jednak chce mieć tatulka. Niedoczekanie! Za młody jestem.
* * *
Nigdy wcześnie nie zwracałem na to uwagi, bo rzadko trafiałem na tzw. replacementy, ale teraz zwracam, bo często podróżuję w okolice Old Street. Overground dojeżdża tylko do Gospel Oak, stamtąd już tylko autobusem w ramach tego replacementu. To złodziejstwo w biały dzień! No, bo proszę bardzo - dojeżdżam do Gospel, tam wychodząc odbijam „oysterkę” i idę dwa kilometry do przystanku gdzie darmowo przewożą mnie na Higbury Inslington, odbijam znów kartę jadę na Old Street i tam przy wyjściu również odbijam. I płacę dwa razy więcej. Usankcjonowany prawnie rabunek!

Janusz Młynarski

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Niegroźny, poczciwy impotent >>

Tagi: Vader, Christ Agony, Viktoria

25-05-2012 00:10 POLISH EXPRESS

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Sobota, 9 rano, budzę się, przecieram w oczy, w telewizorze, który zapomniałem wyłączyć, jacyś harcerze, jakieś wieńce, za chwilę dymiący wrak samolotu. W pierwszej chwili myślałem, że to transmisja uroczystości z Katynia, ale ten wrak mi nie pasował.
Jak niesie plazmę, to Polak. Co jest ważniejsze od Zmartwychwstania. Czy nie ma już normalnych imion. Duchy istnieją naprawdę.
Awantura o szybę. Ile pralek kupił nam Omar. Sąsiadka wyjaśnia dlaczego kąpie się nadmiernie.
Sposób na religijne pogadanki. Susan i Berenica robią to samo. Chris, który grał z Pink Floyd. Mistyfikacja w salonie. Matki Polki mówią. Szok - Viktoria kąpie się codziennie.
Jak policjanta sikająca Polka oczarowała. Winetou i karaluchy. Majtki sąsiadki. Dziadka Viktorii rozmowy z aniołami.
Simon - moja „czarna kolega”. Wesoła gazeta z moją „pikczer”. Kim jest Beata i co wyczytała. Gdybym był bardziej romantyczny. Jak rozebrać sąsiadkę. Niegroźny, poczciwy impotent. Ja jej jeszcze pokażę!
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Get Adobe Flash player
3.48
4.37
5.45


nasze galerie


Open publication - Free publishing - More nespaper

Komiks: Przygody Edzia

English Info         O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy