Problemy emigracji coraz bardziej odbijają się na życiu Polaków w kraju. Szefowie senackiej komisji ds. emigracji odwiedzili Wyspy Brytyjskie, aby spotkać się z działającymi tutaj organizacjami polonijnymi.
Limerick: Federacja Polaków w Irlandii >>
Seria spotkań senatorów z brytyjską Polonią objęła Dublin, Edynburg i Londyn. Politycy przylecieli do Wielkiej Brytanii, aby wysłuchać przedstawicieli tutejszych fundacji i stowarzyszeń, dla których walka z problemami emigrantów jest wyzwaniem niemal każdego dnia.
- Według różnych szacunków, do powiązań z Polską przyznaje się aż dwadzieścia milionów ludzi na całym świecie - twierdzi senator Person, przewodniczący Komisji ds. Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. - Powtarzamy, że sprawy emigracji są dla nas najważniejsze - zapewniał.
Idzie o pieniądze
Senatorowie mają nad czym pracować. Lista spraw, z jakimi przyszli Polacy na londyńskie spotkanie w POSK-u była tak długa, że zajęć nie zabraknie dla żadnego z członków senackiej komisji. A jest ich niemało - do prac zapisało się aż trzydziestu ze stu senatorów.
- Wiemy, że problemów jest sporo. Zrodziły się nawet pomiędzy starym a nowym pokoleniem emigrantów, nie mówiąc już o relacjach Polaków z tutejszą administracją - podkreślał Andrzej Person.
Na spotkaniu w POSK-u obecna była między innymi Ewa Sadowska, przedstawicielka fundacji Barka. W Wielkiej Brytanii organizuje od czerwca wsparcie dla Polaków, którzy znaleźli się w szczególnie trudnej sytuacji i los zepchnął ich na ulicę. - Dzięki nam do kraju wróciły już 73 osoby. Gdyby nie nasza pomoc, mogłyby na ulicy nawet umrzeć. Jesteśmy w kontakcie z następną grupą Polaków, która być może zdecyduje się na powrót - mówiła.
Współpracę z fundacją podjął samorząd Hammersmith and Fulham, bo nie radził sobie z problemem bezdomnych Polaków na ulicach miasta. W tym roku Barka chce rozszerzyć działalność o Paryż, Berlin i Kopenhagę, bo nawet i tam znaleźli się Polacy, którzy potrzebują pomocy.
Barka złożyła w Senacie wniosek o dodatkowe dofinansowanie od rządu. Na spotkaniu z senatorami Ewa Sadowska chciała się dowiedzieć, czy i kiedy zostanie rozpatrzony.
Roman Ludwiczuk, wiceprzewodniczący komisji obiecał, że wniosek zostanie rozpatrzony lada dzień, na najbliższym posiedzeniu komisji.
Kasa dla wybranych
Niestety, nie wszystkie sugestie ze strony Polaków okazały się możliwe do spełnienia. Jacek Winicki, sekretarz stowarzyszenia Poland Street zderzył się z twardą ścianą przepisów i biurokracji. - Do niedawna organizowaliśmy głównie manifestacje i marsze, na przykład za zniesieniem podwójnego opodatkowania. Teraz podejmujemy się innych zadań, na przykład porządkowanie polskich grobów na londyńskich cmentarzach. Chciałem zapytać, czy moglibyśmy liczyć na wsparcie ze strony rządu - pytał szefów komisji. Jego nadzieje zostały szybko rozwiane.
- Możemy wspierać wyłącznie fundacje zarejestrowane w Polsce - wyjaśnił senator Person.
Do dyskusji włączył się Wojciech Tyczyński, były konsul generalny w Edynburgu, a dziś dyrektor Departamentu Konsularnego i Polonii w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. - Aby to było możliwe, należałoby przeprowadzić skomplikowane zmiany ustawowe - wyjaśnił.
A jest o co walczyć. Obecnie najwięcej środków z budżetu państwa otrzymuje Wspólnota Polska - co roku na jej konto wpływa aż 75 mln zł. Chęć rejestracji w kraju zadeklarował Gabriel Olearnik, prawnik z Polish City Club. Jego stowarzyszenie oferuje między innymi bezpłatne porady prawne dla Polaków w języku ojczystym.
- Trzeba najpierw znaleźć w Polsce partnera - stowarzyszenie lub inną fundację - i za jego pośrednictwem zgłosić w Senacie projekt przedsięwzięcia - instruował Wojciech Tyczyński.
Powód, by zostać
Sytuacja Polaków w UK uległa gwałtownym zmianom po wejściu Polski do Unii Europejskiej - alarmowali z kolei przedstawiciele East European Advice Bureau. I pytali senatorów, czy polski rząd planuje przeprowadzić akcję prewencyjno-informacyjną skierowaną do Polaków, którzy są jeszcze w kraju, ale zastanawiają się nad emigracją.
Wojciech Tyczyński zapewniał, że tak. - Takie działania już są podejmowane, ale na większą skalę przeprowadzi je Ministerstwo Pracy.
Sporo czasu poświęcono też edukacji. Okazuje się, że problem ten dotyka nie tylko rodziców i dzieci, którzy postanowili żyć na Wyspach, ale też skutki odczuwają Polacy mieszkający w kraju.
- Rodzice nie myślą, jak odnajdzie się w nowej rzeczywistości ich dziecko - mówiła Aleksandra Podhorecka, prezes Polskiej Macierzy Szkolnej. - Jeżeli dziecko w wieku 13-14 lat przyjeżdża do Anglii bez znajomości języka, automatycznie wypada z angielskiego systemu edukacyjnego.
A do polskiego później już ciężko wrócić.
Senatorowie zaznaczyli, że problem ten jest mocno widoczny nad Wisłą. Polskie szkoły coraz częściej spotykają się z dziećmi,
u których wyjazd za granicę spowodował poważne luki w kształceniu. - Obserwujemy ruch w obie strony. Setki tysięcy ludzi wyjeżdżają, ale też wracają. Trzeba przystosować system edukacji w Polsce, aby pomóc im w zaadaptowaniu się. Jeśli tego nie zrobimy, będzie to kolejny powód, aby zostać za granicą - tłumaczyli politycy. A senator Andrzej Person przestrzegał, że problem emigracji wcale nie maleje. - Niebawem rynek pracy otworzą Niemcy, a to na pewno pociągnie za sobą kolejną falę wyjazdów.
Czy ludzie ci kiedyś wrócą? - zapytaliśmy szefów komisji.
- Naszym zadaniem jest stworzenie warunków do powrotu. A czy Polacy skorzystają z naszej pomocy, to już ich decyzja - stwierdził senator Person.
Limerick: Federacja Polaków w Irlandii >>
Tomasz Ziemba
© Fortis Media Limited 2004-2010
Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.
Tagi: polonia, brytyjska polonia, senat rp, Polish City Club, Dublin, Edynburg i Londyn, Komisji ds. Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą, POSK, Wojciech Tyczyński, East European Advice Bureau

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
| Oferty sponsorowane | ||
|
|
||
|
|
|
|
- Przyszłam do pani, ponieważ jestem osobą bardzo nerwową, źle sypiam i nie jestem po prostu szczęśliwa. Nic mi się nigdy w życiu nie udaje, jeśli założę sobie jakiś plan, to najczęściej kończy się on poczuciem rozczarowania. Nie znoszę swojej pracy, moje małżeństwo jakby się wypaliło, nie widzę sensu i celu, nie wiem, czego szukam, ale czuję, że już dłużej tak być nie może. Proszę o pomoc. Zdarza się, że pacjenci przychodzą do mnie nie tylko z prośbą o pomoc w rozwiązaniu jakiegoś problemu, ale także z prośbą o analizę ich snów. Trudno im czasem zinterpretować powtarzający się sen, zrozumieć jego przeslanie czy informację w nim zawartą. Informacje wypływającą z umysłu podświadomego. Moim problemem jest ogromna niepewność i brak akceptacji siebie. Mam problem w relacjach międzyludzkich. Nie jestem asertywna, raczej uległa, a to rujnuje mi życie. Zdarzyło mi się niedawno być uczestnikiem seminarium z osobistego rozwoju w Londynie - fantastyczne doświadczenie! Dużo zabawy i humoru, a jednocześnie wnikliwa analiza własnego wnętrza. O tym, że z PETĄ nie należy zadzierać wie niejedna gwiazda i niejeden projektant mody. Wzbudzające grozę skandale pedofilskie wstrząsnęły ostatnio Polską. Są tak oburzające i liczne, że być może staną się nawet początkiem ostatecznej laicyzacji społeczeństwa.
3.09 zł
3.96 zł
4.76 zł| Zakupy przez Internet | |||
| Zwroty podatku EuroTax Finanse Kredyty hipoteczne Lokaty i inwestycje Kredyt CitiBank Ubezpieczenia samochodowe DirectLine ASDA ubezpieczenia Experian auto-check
|
Telefonia Skype Nauka angielskiego ESKK-ucz się bez wychodzenia z domu! Podróże TravelPlanet Prezenty Euroflorist-wyślij kwiaty |
||