Kuchnia polska z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej rozpoznawalnym „znakiem firmowym” naszego kraju na Wyspach Brytyjskich. To niewątpliwie efekt wielowiekowej tradycji, ale także licznie przybyłej tu w ostatnim czasie emigracji...
Do stosunkowo nielicznych wcześniej w Wielkiej Brytanii polskich placówek oferujących typowo polskie dania i przysmaki, dołączają jak grzyby po deszczu, kolejne sklepy, delikatesy, cukiernie i restauracje. Oferują one nasze rodzime wytwory, a duża część z nich, co ciekawe, nie jest nawet prowadzona przez naszych rodaków.
Zalety
- Polska kuchnia staje się coraz bardziej modna. W chwili obecnej większość naszych klientów stanowi miejscowa ludność, tj. głównie Anglicy, choć są także Niemcy i Rosjanie, którzy odwiedzają nasz lokal częściej niż Polacy. I to oni chwalą sobie tradycyjne, polskie dania - mówi Maria Barchan, prowadząca w Oxfordzie restaurację „Hajduczek”. Właścicielem restauracji, działającej już od grudnia 2000 roku, jest także pochodzący z Pakistanu Mohamad Hanif, miłośnik wielu z typowo polskich potraw.
Wcześniej polskie posiłki serwowane były głównie (choć oczywiście nie tylko) w umiejscowionej w POSK-u Łowiczance, działającej nieopodal Polance, w The Spitfire Restaurant, polskiej restauracji znajdującej się na Hammersmith, jak również w restauracji mieszczącej się w Klubie Orła Białego na Balham. Wszystkie te placówki z powodzeniem działają nadal. Jednakże z wolna dołączają do nich nowe, których oferta jest skierowana do licznej rzeszy naszych rodaków, zamieszkujących Londyn, a także do innych narodowości, które z wolna zaczynają dopiero odkrywać zalety „polskiej kuchni”. - Klienci, którzy przychodzą do nas po prostu lubią ową kuchnię, choć umówmy się, iż jest „ciężka”. W tym przypadku możemy przyrównać się do kuchni niemieckiej, choć Rosjanie, Litwini i Ukraińcy posiadają podobne gusta i wymagania kulinarne. Naszą klientelę w dużej mierze stanowią z kolei Anglicy, Japończycy, a nawet Arabowie. I wszyscy chwalą sobie oferowane przez nas polskie dania - dodaje zaś Wiktor Sotowski, właściciel londyńskiego „The Spitfire Restaurante” przy 93 Fulham Palace Rd.
Kuszący barszczyk
Najbardziej zasmakowały „obcym” podniebieniom oferowane w polskich punktach bigos, pierogi, gołąbki, placki ziemniaczane z gulaszem, a także zrazy i kotlet schabowy. Dużą popularnością cieszą się poza tym nasze zupy, takie jak np. barszczyk czerwony, żurek i zupa grzybowa, jak również desery, głównie naleśniki i makowce.
Polskie produkty coraz częściej możemy znaleźć w prowadzonych „na rogu” sklepach hinduskich i hipermarketach, na przykład w Morrisonie, gdzie możemy kupić przetwory z Krakusa, jak np. (sałatki i konfitury), ale także polską wędlinę paczkowaną.
Większość z nas jednak korzysta z usług mniejszych sklepów, usytuowanych bliżej domu, również w tym przypadku także kupno polskich produktów nie nastręcza zbytnich trudności. - Sklep z polskimi produktami prowadzimy razem żoną od października 2005. Od samego początku w naszym asortymencie znajdują się tylko i wyłącznie polskie produkty. Wśród klientów przeważają oczywiście nasi rodacy, pozostałą część stanowią jednak Anglicy, Słowacy, Węgrzy, Czesi i Rosjanie - podkreśla Radosław Denec, właściciel sklepu „Smak Domu” w Bristolu. Dodaje jednak, że wśród wielonarodowej klienteli widać występujące wyraźnie różnice. Na przykład Słowacy, Czesi i Rosjanie gustują w naszych produktach, gdyż są bardzo podobne do ich rodzimych. Natomiast Anglicy...są ich ciekawi, ale trudno im się przestawić, odstawiając na bok typowy „Fish & Chips”.
© Fortis Media Limited 2004-2010
Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.
Tagi: polskie delikatesy, polskie jedzenie, przepisy, cennik, polskie produkty w anglii
Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
| Oferty sponsorowane | ||
|
|
||
|
|
|
|
- Przyszłam do pani, ponieważ jestem osobą bardzo nerwową, źle sypiam i nie jestem po prostu szczęśliwa. Nic mi się nigdy w życiu nie udaje, jeśli założę sobie jakiś plan, to najczęściej kończy się on poczuciem rozczarowania. Nie znoszę swojej pracy, moje małżeństwo jakby się wypaliło, nie widzę sensu i celu, nie wiem, czego szukam, ale czuję, że już dłużej tak być nie może. Proszę o pomoc. Zdarza się, że pacjenci przychodzą do mnie nie tylko z prośbą o pomoc w rozwiązaniu jakiegoś problemu, ale także z prośbą o analizę ich snów. Trudno im czasem zinterpretować powtarzający się sen, zrozumieć jego przeslanie czy informację w nim zawartą. Informacje wypływającą z umysłu podświadomego. Moim problemem jest ogromna niepewność i brak akceptacji siebie. Mam problem w relacjach międzyludzkich. Nie jestem asertywna, raczej uległa, a to rujnuje mi życie. Zdarzyło mi się niedawno być uczestnikiem seminarium z osobistego rozwoju w Londynie - fantastyczne doświadczenie! Dużo zabawy i humoru, a jednocześnie wnikliwa analiza własnego wnętrza. O tym, że z PETĄ nie należy zadzierać wie niejedna gwiazda i niejeden projektant mody. Wzbudzające grozę skandale pedofilskie wstrząsnęły ostatnio Polską. Są tak oburzające i liczne, że być może staną się nawet początkiem ostatecznej laicyzacji społeczeństwa.
3.09 zł
3.96 zł
4.76 zł