Get Adobe Flash player
Zaloguj się
Środa, 8 lutego 2012r. Imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii
PolKwiat
jaceklax
jaceklax to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Samotnie dookoła świata

27-10-2008
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 193 e-wydaniu

Bez fanfar, żegnany przez garstkę najbliższych i znajomych, odpłynął z mariny w Plymouth jachtem „Tiggy” w rejs dookoła świata kapitan Andrzej Placek. Po Leonidzie Telidze i Henryku Jaskule, kpt. Placek jest trzecim w historii Polakiem, który podjął takie wyzwanie. Jest też pierwszym polskim emigrantem, który wyruszył w taki rejs.

Dziękujemy Panu, Panie Gross >>

Donald Tusk: Poleciały mi łzy >>

Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, żeglarz pojawi się z powrotem w Plymouth za około dwa lata.

Andrzej Placek to postać niezwykła - swoim życiorysem mógłby obdzielić z tuzin osób. Jak na żeglarza przystało, życie miał burzliwe, obfitujące w ciągłe zmiany. O tym rejsie marzył przez niemal całe swoje życie i wreszcie w wieku 57 lat zdecydował się na realizację swoich pragnień.
Pierwszy raz zetknął się z żaglami na jeziorze Jamno koło Mielna. Miał wtedy 14 lat. Poznał tam znakomitego żeglarza Jacha Michalskiego i to właśnie on zaszczepił w Andrzeju Placku miłość do żeglowania. Swojej pasji podporządkował późniejszą edukację. Zaczął od Szkoły Rybactwa Morskiego w Świnoujściu w 1966 roku i w tym samym roku, na statku szkolnym „E. Gierczak”, wyruszył w swój pierwszy rejs do Edynburga, a później do Afryki, Casablanki, Dakaru i Las Palmas. W Dakarze, w styczniu 1969 roku, spotkał Leonida Teligę, pierwszego polskiego żeglarza, który wybrał się w rejs dookoła świata. Tak się złożyło, że obaj zawinęli w tym samym czasie do dakarskiego portu.

Spotkanie z Teligą

- Było to dla mnie wydarzenie niesłychanej wagi, takie spotkanie z legendą żeglarstwa. Nie mogłem nie skorzystać z okazji poznania tej legendy osobiście. Pamiętam jak dziś, że 9 stycznia 1969 roku, o godzinie 22.00 znalazłem się na słynnym jachcie „Opty”. W środku spotkałem trzech panów - jednym z nich był właśnie on. Na stole stały butelki „Żywca” i leżały papierosy „Philip Morris”. Miałem ze sobą aparat „Smiena” i natrzaskałem nim trochę zdjęć - wspomina Andrzej Placek. - Po tym spotkaniu nie miałem już wątpliwości, że kiedyś też wyruszę w taki rejs „pod gałganami”.

Tam gdzie śnieg pada w poprzek

Po ukończeniu szkoły Andrzej Placek poszedł do pracy w przedsiębiorstwie rybackim „Gryf” w Szczecinie, na jednostkach rybackich przepracował 20 lat. Zaczynał od prostego „bajkoka” przechodząc następnie na stanowisko bosmana, a później szypra II klasy. Najpierw pływał na tzw. kulikach po Morzu Północnym, a później przeniósł się na supry (parowce) i pływał po Atlantyku, głównie na łowiskach w okolicach Kanady. Następnie łowił ryby na szelfie afrykańskim, u wybrzeży Ameryki Południowej, ale też w okolicach Falklandów - Malwinów i wreszcie na Morzu Beringa, gdzie - jak mówi - „mewy latają bez piór, a śnieg pada w poprzek”.
- Odwiedziłem prawie wszystkie kontynenty, zawarłem mnóstwo znajomości, a podczas pobytu w Kolumbii nauczyłem się hiszpańskiego, a w Chinach chińskiego. W czasie tego pływania na „rybakach”, a i potem w żegludze handlowej, wręcz obsesyjnie myślałem o dalekich wyprawach, ale już na swoim jachcie, na którym „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”.

Kurs oficerski

W 1999 roku Andrzej Placek odszedł z rybołówstwa i szukał szczęścia pod obcą banderą. Znalazł pracę u armatora niemieckiego, pływał przez blisko cztery lata. Później przez jakiś czas jego drugim domem był holownik na Morzu Północnym. Kiedy pływał kontenerowcem na trasie Gdynia - Bremenhaven, zaprzyjaźnił się z kapitanem, Niemcem i opowiedział mu o swojej pasji. Okazało się, iż kapitan też jest miłośnikiem żeglarstwa i że ma własny jacht pełnomorski. Nissan, bo tak na imię miał ów kapitan, namówił Andrzeja Placka do ukończenia kursu oficerskiego.
- Blisko cztery miesiące nauki - w dzień akademia marynarki wojennej i szkoła morska, a wieczorami kucie w domu. Było bardzo ciężko. Stres, bo coś nie wchodziło do głowy, a tu egzaminy za pasem. Wreszcie egzamin i dyplom oficera. Muszę tu wspomnieć Mariana Oktawca, bosmana ze Szkoły Morskiej w Gdyni, u którego mieszkałem podczas kursu, i o swojej żonie Halinie. Oboje mocno wspierali mnie w chwilach załamania i dzięki nim dałem radę. I tak oto rozpocząłem pływanie jako oficer. Jego ostatnim statkiem był „Progressor” - blisko 200 metrów długości.

Z tawerny na Wyspy

Potem zaczął się kolejny etap życia naszego bohatera, kiedy to na pewien czas przemienił się w „szczura lądowego”. Osiadł w Bełchatowie i wraz z braćmi przez pięć lat prowadził tam tawernę „Bulaj” sponsorując przy okazji tamtejszy festiwal szantowy.
Czas prosperity się jednak skończył, do lokalu trzeba było dopłacać i wtedy Andrzej Placek uznał, że wyjedzie do Anglii i tam poszuka szczęścia.
- Wylądowałem na Wyspach pełen nadziei i z 40 funtami w kieszeni. Pracowałem jako stolarz, elektryk, szukałem pracy na jednostkach rybackich, ale nie tylko. Będąc w Windsor zobaczyłem bardzo stary statek pasażerski i pomyślałem: O Boże, jak ja bym chciał na nim pływać. Chyba Neptun mnie wysłuchał, bo tego samego dnia poznałem Andrzeja Gołdza, którego syn Konrad kilka lat wcześniej na tym statku pływał. Byłem tam marynarzem sezonowym.
W 2005 roku nasz bohater udał się do Szkocji i tam przez kilka miesięcy pływał jako szyper na kutrze, a przez następne dwa lata na jednostce pasażerskiej.
- W chwilach wolnych od pracy poszukiwałem swojego wymarzonego jachtu i wreszcie znalazłem swoją „Tiggy”. Włożyłem w jego remont wiele pracy, żeby „Tiggy” nie musiała się wstydzić, że ma złego właściciela. Bardzo mi pomogła w tym moja sympatia Julita i jej syn Patryk.
„Tiggy” została wodowana 17 września br. Andrzej Placek odbył kilka krótkich rejsów sprawdzających i uznał, że jego jacht jest gotowy do dalekiej wyprawy.
- Tym rejsem chcę nie tylko spełnić swoje marzenia i zmierzyć się z żywiołem, ale przede wszystkim oddać hołd Leonidowi Telidze, wybitnemu, nieco już zapomnianemu, naszemu żeglarzowi.
Andrzej Placek, podobnie jak nasz legendarny żeglarz Leonid Teliga, postanowił zrealizować swój zamiar wyłącznie własnymi siłami. Pierwszym portem, do którego zawinie będzie Teneryfa, do której planuje dopłynąć w ciągu 20 dni, natomiast podróż ma potrwać około dwóch lat.
Andrzej Placek obiecał nam, że ze swojego samotnego rejsu dookoła świata będzie dostarczał nam szczegółowe relacje z każdego etapu wyprawy. Będziemy je systematycznie publikować w naszej gazecie, a bohaterowi życzyć nieustającej stopy wody pod kilem i pomyślnych wiatrów.

Janusz Młynarski
 

Tagi: Andrzej Placek, samotnie dookoła świata

27-11-2010 21:00 leo828
Do autora artykułu.
Panie Januszu. Następnym razem, zanim zabierze się pan za pisanie na jakiś temat, proszę postarać się zdobyć choć odrobinę wiedzy. Dzięki temu tekściarz zarabiający wierszówką ma szansę stać się dziennikarzem.

Moja irytacja spowodowana jest tym zdaniem:

"Po Leonidzie Telidze i Henryku Jaskule, kpt. Placek jest trzecim w historii Polakiem, który podjął takie wyzwanie"

Oto lista polaków, którzy samotnie opłynęli świat:

Leonid Teliga
Krzysztof Baranowski
Henryk Jaskuła
Krystyna Chojnowska-Liskiewicz
Andrzej Urbańczyk (żeglarz polonijny)
Tomasz Lewandowski (żeglarz polonijny)
Natasza Caban (żeglarka polonijna)
Marta Szałajtis-Obiegło
Andrzej Lepiarczyk (żeglarz polonijny)

Pozdrawiam
Leszek Nowocień
leo828(at)hotmail.co.uk
02-12-2009 15:15 Malgos62
Witam Andrzeju to cudowne jak spełniją się marzenia.Bardzo długą drogę przeszedłeś i i kosztowało to Cię wielu wyrzeczeń,aby osiagnąć to o czym marzyłeś.Nie powinieneś tego zaprzepaścić.Jestem ZA realizacją marzeń,ale Ty musisz posłuchać głosu swojego serca ,ja mogę tylko trzymać kciuki i życzyć Ci pomyślnych wiatrów.AHOJ KAPITANIE
22-12-2008 19:27 michal marek
Powodzenia nasz wilku morski, jestesmy z Toba.Michal i Marta - rowniez bywalcy "Bulaja"
20-12-2008 15:53 mazur
Powodzenia Andrzej.Trzymamy kciuki .Monika i Hubert dawniej bywalcy "Bulaja"
27-10-2008 13:04 marekmarynaz
Brawo! Zycze panu Andrzejowi pomyslnych wiatrów i spelnienia zyciowego marzenia! Jest on fantastycznym przypadkiem Polaka, ktory ma nietuzinkowy cel w zyciu i chce go osiagnac. im wiecej takich historii w Polish Express tym lepiej!

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Takie zdanie usłyszał od sędziego przebywający w Spalding bezdomny Polak, który ukradł ze sklepu piwo i został przyłapany na posiadaniu marihuany.
Banki przeznaczyły 9 milionów funtów dla swoich byłych i obecnych klientów na wypłatę odszkodowań za PPI. Warto zorientować się, czy i nam należą się pieniądze, zwłaszcza że średnie roszczenie wynosi 3 tysiące funtów.
Podziel się swoimi doświadczeniami na emigracji – inni Polacy chcą poznać Twoją opinię o Wyspach!
Czytelnicy Polish Express dostaną £25 na zakłady w jednym z największych zakładów bukmacherskich w Wielkiej Brytanii.
W londyńskim Muzeum Nauki (Science Museum) zostanie zaprezentowany robot FLASH, stworzony w laboratoriach Politechniki Wrocławskiej. Tam też „spotka” się z innymi europejskimi robotami i przez cztery dni będzie prezentował swoje umiejętności.
20 kwietnia 2011 roku ogłoszony został wyrok sądu, opisany przez większość kanałów informacyjnych w Wielkiej Brytanii – od BBC, po „The Times” i „Telegraph”. Wyrok bezpośrednio odnosi się do milionów mieszkańców Wysp – każdemu z nich należy się odszkodowanie w wysokości średnio 1800 funtów.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

3.15
4.17
5.01

nasze galerie


Open publication - Free publishing - More news

Komiks: Przygody Edzia

English Info     O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy