Zaloguj się
Piątek, 25 maja 2012r. Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
PolKwiat
Get Adobe Flash player
MadAngel
MadAngel to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Uwaga! Polak w potrzebie!

20-01-2012
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 362 e-wydaniu

Czy myśleliście kiedyś Drodzy Czytelnicy jak poradzilibyście sobie, gdybyście jednego dnia stracili pracę, mieszkanie i pieniądze? Czy udałoby Wam się przeżyć na ulicy więcej niż jeden dzień? Jeśli myślicie, że to science fiction i że takie rzeczy się nie zdarzają, to bardzo się mylicie.

Święta  to zawsze czas słodkiego lenistwa. Człowiek je, pije, czasem odwiedzi przyjaciół,  ale generalnie to czas nicnierobienia. Te święta dla mnie tak właśnie wyglądały do czasu, kiedy nie zajrzałem na forum internetowe Polaków na North East.


Zdesperowana matka prosi o pomoc


„Nie wiem co mam robić, mój 22-letni syn wyjechał do pracy właśnie do Newcastle. Jest już prawie rok, pracował w myjni na czarno. Oczywiście wynajmował pokój i jakoś sobie radził, ale  przed świętami stracił  pracę, później pokój. 22 grudnia musiał opóścić kwaterę, bo nie miał pieniędzy, błąkał się po dworcach, spał na lotnisku. Okradli go: nie ma dokumentów, prawa jazdy, karty do bankomatu po prostu nic. Jest już Nowy Rok, a on dalej na ulicy. Nie mogę mu pomóc. Dzwoniłam do ambasady w Manchester i musiałby się tam dostać, ale jak bez pieniędzy? Na stopa próbował, wszystko pozamykane do dzisiaj,  poradźcie mi jak można mu pomóc. Ja nie wiem co robić, może ktoś wie gdzie mógłby zarobić chociaż na pociąg? Ja nie mam pieniedzy, żyję za marne 500 PLN  z mężem i 4-letnią córką. Nie mam pracy, nie mam skąd wytrzasnąć. Myślałam, że on będzie miał lepiej, a na święta został sam na ulicy. Znajomi albo wyjechali albo sie wypięli. Jestem załamana i nie śpię po nocach”. Ten list zrozpaczonej matki spowodował, że zacząłem myśleć jak ja bym się zachował w takiej sytuacji? Kogo prosiłbym o pomoc, do kogo bym dzwonił? Pierwsza myśl, to oczywiście rodzina w Polsce, ale większość z nas wyemigrowała  z  Polski nie dlatego, że żyło nam się tam bardzo dobrze, a wręcz przeciwnie: że to właśnie bliscy w kraju potrzebowali naszej pomocy, więc tę opcję odrzucam. Muszę radzić sobie sam.


Gra w skojarzenia


Postanowiłem wyobrazić sobie sytaucję w której znalazł się ten chłopak. Czas między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem to najgorszy okres do szukania pracy, więc szanse na zatrudnienie mam równe zeru. Muszę pomyśleć, kto mógłby poratować rodaka w takiej sytuacji. W mojej głowie przewijają się słowa: Polacy, pomoc, miłosierdzie. Z tych prostych skojarzeń wychodzi mi, że mógłbym zwrócić się o pomoc do polskiej parafii. Dzwonię. - Znalazłem się w trudnej sytuacji, zostałem okradziony, bez mieszkania i pięniedzy – mówię. - Oczywiście staram się poradzić sobie sam, ale czy w OSTATECZNOŚCI  mógłbym liczyć na jakąś pomoc ze strony parafii, np. w  POŻYCZENIU   pieniędzy na bilet do konsulatu w Manchester?- dopytuję. - Parafia nie jest w stanie tego zrobić, jest utrzymywana przez polski klub, proszę próbować  gdzie indziej – słyszę w odpowiedzi. - Ale mnie chodzi tylko o to, żebym dojechał do Manchesteru, to nie są  duże pieniądze - nie daję za wygraną. - Proszę dzwonić gdzie indziej – odpowiada rozmówca zdecydowanym głosem. No tak... Pierwsze skojarzenia  nie okazały się właściwe. Polacy, miłosierdzie i pomoc nie są równoznaczne z polską parafią.  Pomysł, by w polskiej parafii szukać ratunku okazał się wielką naiwnością z mojej strony...  Kolejne skojarzenia.  Polacy, pomoc, pieniądze - z tych słów wychodzi mi polski biznes. Czy ludzie, którym się powiodło pomogą rodakowi w potrzebie? Dzwonię do jednego z wielu polskich przedsiębiorców działających na tym terenie. - Muszę porozmawiać z szefem – słyszę młody dziewczęcy głos. - Ale wie Pan, u nas też jest ciężko – dodaje ze smutkiem. Kończę rozmowę , bo dziewczę o piskliwym głosie nie ma wcale zamiaru o nic pytać szefa, więc i tu nie uzyskam żadnej pomocy.Następny telefon. Tym razem do polskiego sklepu. Odbiera właścicielka. - Powinien pan przede wszystkim udać się do counsilu, ale dziś to może być trudne, bo wszystko pozamykane – mówi kobieta spokojnym, miłym głosem. - Proszę przyjechać. Myślę, że uda mi się panu pomóc - dodaje. - Bardzo dziekuję , ale winien jestem pani pewne wyjaśnienie. Jestem dziennikarzem i po przeczytaniu apelu matki o pomoc dla syna , który znalazł się właśnie w takiej sytuacji jak opisałem, postanowiłem sprawdzić na kogo rodacy mogliby liczyć w potrzebie. Chociaż dzwoniłem w wiele miejsc, tylko pani zaoferowała mi pomoc - tłumaczę. Krótka rzeczowa rozmowa w miłej atmosferze - tak właśnie wyobrażałem sobie odpowiedź na apel o pomoc i w końcu się udało . Dziękuję Pani Marzeno!

Przyjaciela poznaje się w biedzie


Ta sytuacja przypomniała mi, jak kilka lat temu dzieliłem dom z naszymi rodakami. Oprócz mnie, „na kwaterze” mieszkało  jeszcze małżeństwo: Beata i Adam oraz kolega Adama - Krzysztof. Panowie  to „koledzy od kieliszka”, jak było za co, to się piło, a jak nie było, to robiło się wszystko,żeby było. Żona Adama czasem miała serdecznie dość tej znajomości. Każdy z lokatorów pracował i wszystko było dobrze, ale przyszedł kryzys i Krzysiek stracił  pracę. Czasy takie, że o nową było trudno, mimo że chodził, pytał, to jednak nic nie znajdował. Pieniądze się skończyły i  wydawało się, że skończy się i przyjaźń, ale  postawa  Adama zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.  Zobaczyłem wtedy na czym polega prawdziwa męska przyjaźń. Przez  pół roku Krzysiek nie musiał płacić ani za czynsz, ani za jedzenie. Wielokrotnie słychać było jak małżonkowie kłócą się z tego  powodu, jednak mimo tych awantur  Adam zdania nie zmienił. Jego dewiza życiowa  była bardzo prosta:  „trzeba być człowiekiem dla drugiego człowieka, bo nigdy nie wiadomo, kiedy i Ty będziesz potrzebował pomocy”.


Epilog


Na koniec winny jestem Wam Drodzy Czytelnicy informację jak zakończyła się historia młodego chłopaka, dla którego o pomoc w tak dramatyczny sposób apelowała  matka. Otóż sprawcami wszystkich kłopotów 22-letniego Polaka okazali się  nasi rodacy. Para z którą mieszkał pod  jego nieobecnośćwystawiła  rzeczy chłopaka na zewnątrz, a służby oczyszczania miasta spiesznie zapakowały dobytek do śmieciarki i wywiozły go na wysypisko. Ponieważ  chłopak mieszkał tam „na czarno”,  to o pomoc albo się bał albo nie wiedział gdzie się zwrócić. Po apelu matki,  małżeństwo Ania i Jarek  z Newcastle zaopiekowało się chłopakiem. Nakarmili go, uprali jego ubrania, kupili mu bilet do Manchesteru i dali pieniądze na drogę. Z paszportem i biletem autobusowym już w nowym roku nasz rodak  opuścił Anglię. Jak widać na hasło „Polak w potrzebie” nie każdy reaguje tak samo, a często pomoc otrzymujemy ze strony, z której się tego nie spodziewamy. By ograniczyć do minimum niebezpieczeństwo takich sytuacji w emigracyjnym życiu, najlepszym rozwiązaniem jest zainwestowanie w przyjaźń. Tylko taką  prawdziwą, kórą poznaje się w biedzie.


Cezary Niewadzisz
 

Tagi: Wielka Brytania, Polacy, pomoc

05-02-2012 20:45 Gomaka
Jestem w UK dopiero lub 8 rok. Pomoglem a moze dalem sie wykorzystac finansowo rodakom na jakies 5 tys. funtow. Oprocz tego wyciagalem reke w inny sposob. Sorry, zycie pokazalo, ze nie warto. Zero wdziecznosci a wrecz klopoty. Nawet nie potrafie miec z tego satysfakcji :(
30-01-2012 23:04 luk
myslalem sobie z czego takie cos moze wynikac i wydaje mi sie, ze tak na prawde polacy za granica w wiekszosci traca swiadomosc bycia czlonkiem jakiejs spolecznosci. w polsce czesto przed podobnym zachowaniem powstrzymaloby nas pomyslenie sobie "co inni na to powiedza jak to zobacza". tutaj tego nie ma bo nie ma tych "innych". kazdy sobie rzepke skrobie. troche to smutne bo patrzac na inne spolecznosci widac wieksza solidarnosc miedzy icz czlonkami.
30-01-2012 17:38 pat
wiele razy bylam w klopotach i niestety rodak nigdy mi nie pomogl, pomogli mi obcy ludzie z innych krajow, zawiodlam sie tytuaj na polakach bardzo!
28-01-2012 15:15 majka
dzieki za ten artykul. Zaiste przyjaciol poznaje sie w biedzie. Jednak wazne jest aby w kryzysowych momentach nie rezygnowac z szuknia pomocy nawet u obcych.
28-01-2012 00:16 Przyjaciel
bugs4@op.pl
27-01-2012 13:29 Andrej
Przyjacielu - pisz! Ja publikuję.. :)
Podaj tutaj do siebie emaila jeśli możesz. Hej
27-01-2012 12:47 Pomagajacy
Sa sytuacje odwrotne, kiedy pomagasz Polakowi a on Ciebie okrada i co wtedy? Pozostaje go tylko wyrzucic.... Taka prawda.
27-01-2012 11:04 twój nick
niestety takie sa skutki mieszkania z polakami na czarno bez umowy i w ogole.Mozna stracic mieszkanie w oka mgnieniu a jak straci sie prace to nie dostanie sie benefitow na oplacenie mieszkania bo nie ma sie umowy i tak w kolko.Jednym slowem sam sobie polak winny...i swojej naiwnosci wobec rodakow ktorzy potrafia go tak zalatwic !
27-01-2012 00:29 Przyjaciel
Witam wszystkich. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że sam znalazłem się w podobnej sytuacji. Zapewniam że ten artykuł to tylko tak na prawdę 5 min z życia człowieka, który znalazł się na ulicy. Jeśli ktoś jest ciekaw mojej historii to z chęcią się nią podzielę. Wystarczy dodać tu komentarz z jakąś formą kontaktu a odpiszę. Pozdrawiam
23-01-2012 22:12 znajomy
Dziękuję Pani Marzenko, jest Pani tutaj znana i bardzo lubiana przez wielu w okolicach. To już kolejny raz pokazała nam Pani swoją postawę oraz na kogo można liczyć w potrzebach. Życzę sukcesów w przyszłości.
23-01-2012 21:41 ekolog22
A tu zapraszam na ciag dalszy historii prawdziwej o ksiedzu z Newcastle az sie wlos na glowie jezy!! Trzeba to opisac w gazecie!!!

http://www.polnews.co.uk/forum/ksiadz-vt28444.htm

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

Po przekręcie na wynajem supermieszkania z zeskanowanym potwierdzeniem wpłaty, po „wałkach” na kupno samochodu i firmę wysyłkową, przyszła pora na kolejny przekręt – oczywiście autorstwa „pomysłowych” Polaków. Ku naszej przestrodze, poznajmy najnowszą strategię jaką posługują się aktualnie „przedsiębiorczy” rodacy, by wyłudzić od nas pieniądze.
Zapominają o swoim tytule magistra, wyuczonym zawodzie i doświadczeniu. Wyjeżdżają i podejmują się każdej pracy, bo i tak jest lepiej płatna niż ta w ich zawodzie w Polsce. Jak żyje im się dzisiaj? Czy czują, że ich status społeczny się obniżył? A może wręcz przeciwnie, poziom ich życia, a co za tym idzie, ich poczucie wartości jest teraz wyższe?
Tylko jej zawód jest jednocześnie tak gloryfikowany, a zarazem wyśmiewany. Tylko ona potrafi przekopać się przez warstwę brytyjskiego brudu do czystej powierzchni. Tylko Polka - nierzadko z dyplomem wyższej uczelni - sprząta brytyjskie bagienko obserwując różnice kulturowe pomiędzy swoimi rodakami a innymi nacjami. Jedno jest pewne: zawód cleanerki może być niewdzięczny, llecz bywa też wesoły.
Kiedy w Twoim rodzinnym domu królował alkohol i przemoc, kiedy udało Ci się z niego wyrwać i zacząć normalnie żyć, kiedy myślisz, że to koniec - to możesz się mylić. Nawet na emigracji demony przeszłości mogą mocno uderzyć Cię po kieszeni. I to wszystko w świetle obowiązującego prawa.
Według dziennika „Daily Mail” szkoły państwowe w Wielkiej Brytanii, zachęcają dzieci polskich imigrantów do przystępowania do testu GCSE w ojczystym języku, gdyż dzięki znakomitym wynikom rodaków, ich notowania rosną.
Niejedna Polka stwierdzi, że jej przygoda z inną rasą zaczęła się od „braku urodzaju" wśród Polaków. Jednak ta podróż w nieznane kończy się przeważnie gorzkim posmakiem odczucia, że nikt nikogo nie rozumie. Zostaje im tylko wspólne dziecko oraz adres. Jak z tego wybrnąć?
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

© Fortis Media Limited 2004-2012

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Get Adobe Flash player
3.48
4.37
5.45


nasze galerie


  Pasaż finansowy

Tanie i szybkie ubezpieczenie samochodu >>

Odszkodowania wypadkowe. Pomoc porady >>

Ubezpieczenia na motocykle ukUbezpieczenie na motocykle Darmowa ochrona z RAC>>

Ubezpieczenie na życie
od £5 na miesiąc ASDA >>

 

Open publication - Free publishing - More nespaper

Komiks: Przygody Edzia

English Info         O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS
Wypadek     Wypadek w pracy     Polski Londyn     Laif     Polacy w uk     Panorama Magazine     Polska Plus     Praca w Londynie     Zwolnienie z pracy     Wypadek praca     Wypadek samochodowy     Zaniedbania medyczne     Zatrucie pokarmowe     Wypadek na wakacjach     Wypadek w miejscu publicznym     Utrata pracy