Zaloguj się
Piątek, 3 września 2010r. Imieniny: Joachima, Liliany, Szymona
felicjan123
felicjan123 to nowy uyżytkownik serwisu polacy.co.uk. Zobacz czy Twoi znajomi już tam są!

Do prohibicji jeden krok

05-11-2008
Polish Express PDF

czytaj atykuł
w 195 e-wydaniu

Antyalkoholowych restrykcji ciąg dalszy. Mnożą się przepisy mające na celu opanowanie plagi pijaństwa, jednak efektów nie ma żadnych lub prawie żadnych.

Dobijanie pubów

Właścicieli pubów też denerwują działania prohibicyjne rządu i władz Londynu, bo przecież z handlu alkoholem się utrzymują.
- Najpierw załatwili nas zakazem palenia. Popatrz, do tych pubów ludzie chodzili od kilkudziesięciu lat. W kwietniu padł ten pub po drugiej stronie ulicy, w maju drugi, zostałem jeszcze ja, bo mam duży ogródek piwny, ale jak przyjdzie jesień, to tak wesoło nie będzie - narzeka Rog, właściciel pubu niedaleko stacji Acton Central.
Rog jest jednym z wielu właścicieli pubów, którzy robią wszystko, by przyciągnąć klientów, a więc „happy hours”, darmowe drinki dla kobiet, sprowadzanie coraz tańszych gatunków piwa. - Ale to już nie to co kiedyś. Jak jest ciepło, to ludzie wolą pić w parkach czy innych miejscach publicznych, a jak zimno - to w domach - mówi Rog.

Pijaństwo godzi w budżet

Rząd i władze Londynu muszą coś z tym wszystkim zrobić, bo na samo leczenie ofiar i innych uczestników pijackich bijatyk państwo wydaje 2,7 mld funtów rocznie. Pomijając już fakt, że ofiarami podknajpianych wojen są często niewinni ludzie. Leczeni są również ci, którzy je wywołali. Do tego dochodzą jeszcze koszty interwencji policji - prawie tyle samo co leczenie - a ropa tania nie jest. Nadużywanie alkoholu wpływa negatywnie na wydajność pracy, tu straty wyliczono na 15 mld funtów. 7,5 mld funtów pochłaniają koszty pomocy ofiarom przemocy domowej. Sumując wszystkie straty, jakich doznaje budżet państwa w wyniku nadużywania trunków, jest to ni mniej, ni więcej tylko 27 mld funtów rocznie.

Co z tym zrobić?

Na Wyspach problemy alkoholowe ma ponad 8 milionów mieszkańców powyżej 18 roku życia, a 34 proc. upija się częściej niż raz w tygodniu. Jeśli trzech statystycznych Brytyjczyków pracuje w jednym pomieszczeniu, to któryś z tej trójki na pewno ma kaca. Jeśli dziesięciu, to jest pewne, że jeden z nich pociąga z butelki w czasie pracy. Coraz śmielej po alkohol sięgają dzieci - co piąty dwunastolatek i 16-latek pije trzy razy w tygodniu, to samo dotyczy 13- i 14-latków. Wśród dzieci od 11-13 lat spożycie alkoholu w ciągu dwóch lat wzrosło o 100 procent, o czym informuje The Institute of Alcohol Studies. Można by tak bez końca analizować statystyki pod kątem młodocianych. Prawdą jest, że im wyższa kategoria wiekowa, tym gorzej. Już sam fakt, ile alkoholu wypija statystyczny brytyjski młodzieniec czy dziewczyna, budzi poważny niepokój, bo z roku na rok wskaźniki skaczą o 100 proc. Mowa tu o prostym przeliczeniu, czyli o takim, w którym dzieli się ilość wypitego alkoholu na niepijących.
Niedawno w dyskusji poświęconej kolejnym restrykcjom mającym ograniczyć spożycie alkoholu na Wyspach, komentatorka BBC stwierdziła, że brytyjski model picia nie zmienił się od czasów wikingów. Pije się dużo i po to, żeby się upić. Jej zdaniem - i wcale w swoich sądach nie jest odosobniona - coraz to nowsze, bardziej restrykcyjne przepisy nie załatwią sprawy bez rozwiązania nabrzmiałych problemów społecznych, głównie w sferze edukacyjnej i socjalnej.

Izba lepsza?

W Polsce kwestie trzeźwości i nietrzeźwości obywateli reguluje ustawa o wychowaniu w trzeźwości z 2001 roku i jest to, co by nie powiedzieć ustawa nowoczesna, albowiem przy jej opracowywaniu kierowano się doświadczeniami zarówno rodzimymi, jak i innych krajów m.in. Szwecji i Finlandii, gdzie niektóre przepisy ustaw antyalkoholowych często ocierają się o prohibicję, a niektórzy twierdzą, że o absurd. Punkty sprzedaży alkoholu są bowiem nieoznakowane, istnieje absolutny zakaz reklamy alkoholu, a i samych punktów jest niewiele, tak więc nabycie alkoholu w sklepie stanowi nie lada trudność. W Polsce, kraju gdzie spożycie alkoholu jest dość wysokie, bo 9,1 litrów czystego spirytusu na głowę mieszkańca, wypadki spożywania alkoholu w środkach komunikacji są zdecydowanie rzadsze, niż na Wyspach. Powodów jest kilka, ale jest jeden główny – za picie w miejscu publicznym, a takim niewątpliwie są środki transportu publicznego i związane z nim przyległości grożą dotkliwe kary finansowe, a nierzadko przymusowa wycieczka do izby wytrzeźwień. Policja w takich przypadkach działa wyjątkowo zdecydowanie, nie tylko z powodów moralnych, lecz również dlatego, że łatwy to sposób na poprawę statystyk, albowiem każdy mandat, czy dowiezienie na „wytrzeźwiałkę”, to dodatkowa pozycja w raportach. Innym powodem jest również to, że w naszym kraju picie w miejscach publicznych było zawsze czymś wstydliwym, stąd trudno było ( i jest) spotkać osoby przemieszczające się przez miasto z puszką piwa, czy innym alkoholem w ręku. Dlatego też rodak, który nie może wypić w knajpie czy w domu, zmuszony jest do picia w bramach budynków, na odludnych skwerkach, czy parkach. Pomimo tej nowoczesnej ustawy nadal jesteśmy w czołówce, a w UE zajmujemy niechlubne pierwsze miejsce pod względem wypadków komunikacyjnych, których przyczyną był alkohol.

Europeizacja po Polsku

To, że rzadziej niż Brytyjczycy pijemy w miejscach publicznych, nie oznacza, że nasza polityka walki z pijaństwem jest lepsza niż brytyjska. Cóż bowiem z tego, że np. punkt w którym można zakupić alkohol musi znajdować się w odległości przynajmniej 100 metrów od kościoła, szkoły czy ośrodków wychowawczych, skoro uczniowie i tak przychodzą pijani do szkoły, lub pijani z niej wychodzą. Zakaz sprzedaży napojów alkoholowych osobom poniżej 18 roku życia tez nie na wiele się zdaje, ponieważ w dyskotekach, przeważnie wiejskich lub małomiasteczkowych sprzedawanie alkoholu nastolatkom, czy dzieciom jest normą, a policja choć o tym wie nie kwapi się do interwencji. W ubiegłym roku, w „Ekspresie reporterów” pokazywano film nakręcony przy pomocy telefonu komórkowego, w którym sześcioklasistom sprzedawano na dyskotece alkohol. Jej właściciel tłumaczył później reporterom, że jest to przejaw „europeizacji”, skoku cywilizacyjnego, jaki dokonał się w Polsce, że to normalne, że dzieci piją. Miał ponieść konsekwencje karne, ale nie poniósł, co tu, na Wyspach, byłoby nie do pomyślenia.

Janusz Młynarski

Zero picia w Londynie >>

Brytyjskie dzieci piją >>

 

 1   2 
następna >>

© Fortis Media Limited 2004-2010

Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.

Tagi: alkohol, Wielka Brytania, prohibicja

03-09-2010 16:48 POLISH EXPRESS
Możesz być pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Skomentuj

Zarejestruj się, aby nie wprowadzać kodów z obrazka (zarejestruj się)

Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.

REKLAMA

 

Czytelnia

 

- Przyszłam do pani, ponieważ jestem osobą bardzo nerwową, źle sypiam i nie jestem po prostu szczęśliwa. Nic mi się nigdy w życiu nie udaje, jeśli założę sobie jakiś plan, to najczęściej kończy się on poczuciem rozczarowania. Nie znoszę swojej pracy, moje małżeństwo jakby się wypaliło, nie widzę sensu i celu, nie wiem, czego szukam, ale czuję, że już dłużej tak być nie może. Proszę o pomoc.
Zdarza się, że pacjenci przychodzą do mnie nie tylko z prośbą o pomoc w rozwiązaniu jakiegoś problemu, ale także z prośbą o analizę ich snów. Trudno im czasem zinterpretować powtarzający się sen, zrozumieć jego przeslanie czy informację w nim zawartą. Informacje wypływającą z umysłu podświadomego.
Moim problemem jest ogromna niepewność i brak akceptacji siebie. Mam problem w relacjach międzyludzkich. Nie jestem asertywna, raczej uległa, a to rujnuje mi życie.
Zdarzyło mi się niedawno być uczestnikiem seminarium z osobistego rozwoju w Londynie - fantastyczne doświadczenie! Dużo zabawy i humoru, a jednocześnie wnikliwa analiza własnego wnętrza.
O tym, że z PETĄ nie należy zadzierać wie niejedna gwiazda i niejeden projektant mody.
Wzbudzające grozę skandale pedofilskie wstrząsnęły ostatnio Polską. Są tak oburzające i liczne, że być może staną się nawet początkiem ostatecznej laicyzacji społeczeństwa.
 << Poprzednia
Strona:  
REKLAMA

3.09
3.96
4.76

nasze galerie

Zakupy przez Internet
Zwroty podatku
EuroTax

Finanse
Kredyty hipoteczne
Lokaty i inwestycje
Kredyt CitiBank

Ubezpieczenia samochodowe
DirectLine

ASDA ubezpieczenia
Experian auto-check

 

Telefonia
Skype

Nauka angielskiego
ESKK-ucz się bez wychodzenia z domu!


Podróże
TravelPlanet


Prezenty
Euroflorist-wyślij kwiaty
 

Komiks: Przygody Edzia

O nas     Regulaminy     Praca     Kontakt     Konkursy     Partnerzy     Polish newspaper England UK     Media o nas     Mapa strony     Kanały RSS