Na 600 tysięcy związków, które rozłączyła konieczność wyjazdu za granicę, przetrwa tylko co trzeci, alarmują polscy socjolodzy.
Jedź i nie wracaj
Historia Mateusza i Weroniki zaczyna się podobnie, ale kończy inaczej. Po kilku miesiącach pobytu w Anglii żona przysłała Mateuszowi list. Pisała w nim, że poznała jakiegoś młodzieńca, którego kocha z wzajemnością, wracać nie zamierza, bo chce sobie ułożyć życie w Anglii. Mateusz został z trzema córkami. Wyjazd żony nie był konieczny, bo Mateusz miał przyzwoite zarobki – był w stanie utrzymać całą rodzinę. Córki już były prawie dorosłe, więc Weronika, która nigdy nie pracowała, chciała się sprawdzić. Widać się nie sprawdziła, skoro na dzień przed wigilią Bożego Narodzenia zawitała do domu. Początkowo Mateusz nie chciał jej wpuścić, ale uległ jej prośbom. „W porządku, przez święta możesz tu zostać, ale po świętach wynocha.” Minęło Boże Narodzenie, a Weronika nie kwapiła się do wyjazdu. Tłumaczyła mężowi, że nie ma pieniędzy na bilet”. Ten wyjął z portfela pieniądze. Córki też jej nie zatrzymywały. Od tego czasu słuch po niej zaginął. Mateusz zamierza się rozwieść, bo małżeństwo z Weroniką uważa za zamknięty rozdział swojego życia. Ponadto jego nowa partnerka ani myśli żyć z nim na kocią łapę.
Albo wracasz, albo rozwód
Nie tylko kobiety nie wytrzymują rozłąki. Jacek wyjeżdżał do pracy za granicę wielokrotnie, ale zawsze na krótko – dwa lub trzy miesiące. Pracował na okrągło bez dni wolnych. Tym razem jednak było inaczej: dwa dni wolne, z którymi nie wiadomo, co zrobić. Ile można pić? Na szczęście nie brakuje tu samotnych Polek, a w ostateczności są jeszcze agencje towarzyskie. Jacek związał się z mężatką, ale od czasu do czasu wpadał do domu uciech, choć kosztowało go to znacznie drożej, niż dwa piwa z rodaczką. Spodobało mu się to i do żony dzwonił coraz rzadziej, wykręcając się nadmiarem pracy. Małżonka nie zamierzała tego tolerować – podczas kolejnej rozmowy postawiła ultimatum: „Albo wracasz, albo rozwód” i Jacek wrócił. To już jednak nie było życie – ciągłe kłótnie, wymówki, „ciche dni”, znerwicowane dzieci. Co z tego, że duży dom i nowy samochód. Jacek zaczął pić i bić. Co mógł, to przepił. Sprawa rozwodowa w toku. Wrócił do Anglii, do tej samej pracy, ale po miesiącu ją stracił. Teraz jest menelem grasującym w okolicach „Morrisona” na Acton, grzebie w śmietnikach, żebrze.
Rozłąka nie wzmacnia uczuć
Psycholog Natalia Tomala twierdzi, że większość wyjeżdżających, szczególnie po raz pierwszy, nie zdaje sobie sprawy, jak drogo może ich to kosztować: Emigranci żyją w swego rodzaju zawieszeniu, pomiędzy przeszłością a przyszłością. Tej pierwszej już nie ma, a ta druga jest niepewna. Taka sytuacja musi mieć wpływ na trwałość związków. Rozpad związku niekoniecznie musi nastąpić na skutek zdrady. Wystarczy odległość, rzadszy kontakt i związek obumiera. Rozłąka wcale nie wzmacnia uczucia, to romantyczny mit.
O negatywnych skutkach emigracji nadal mówi się jeszcze dość rzadko, bagatelizując problem. Ciągle na pierwszym miejscu bowiem stawia się korzyści ekonomiczne, tymczasem według prognoz ośrodków badawczych w Polsce w 2010 roku 700 tysięcy polskich par będzie żyło w związkach „korespondencyjnych”, a z tego, jak wynika z badań przeprowadzonych przez zespół demografów z Uniwersytetu Jagiellońskiego kierowany przez prof. Jadwigę Slany, tylko co trzecie ma szansę na przetrwanie. Jakie skutki będzie to miało w przyszłości, nietrudno zgadnąć.
Janusz Młynarski
© Fortis Media Limited 2004-2010
Użytkownicy strony polishexpress.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji tygodnika Polish Express. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@polishexpress.co.uk.
Tagi: emigracja, związki, rozwód, para, Wielka Brytania,
Redakcja Polish Express nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
| Oferty sponsorowane | ||
|
|
||
|
|
|
|
- Przyszłam do pani, ponieważ jestem osobą bardzo nerwową, źle sypiam i nie jestem po prostu szczęśliwa. Nic mi się nigdy w życiu nie udaje, jeśli założę sobie jakiś plan, to najczęściej kończy się on poczuciem rozczarowania. Nie znoszę swojej pracy, moje małżeństwo jakby się wypaliło, nie widzę sensu i celu, nie wiem, czego szukam, ale czuję, że już dłużej tak być nie może. Proszę o pomoc. Zdarza się, że pacjenci przychodzą do mnie nie tylko z prośbą o pomoc w rozwiązaniu jakiegoś problemu, ale także z prośbą o analizę ich snów. Trudno im czasem zinterpretować powtarzający się sen, zrozumieć jego przeslanie czy informację w nim zawartą. Informacje wypływającą z umysłu podświadomego. Moim problemem jest ogromna niepewność i brak akceptacji siebie. Mam problem w relacjach międzyludzkich. Nie jestem asertywna, raczej uległa, a to rujnuje mi życie. Zdarzyło mi się niedawno być uczestnikiem seminarium z osobistego rozwoju w Londynie - fantastyczne doświadczenie! Dużo zabawy i humoru, a jednocześnie wnikliwa analiza własnego wnętrza. O tym, że z PETĄ nie należy zadzierać wie niejedna gwiazda i niejeden projektant mody. Wzbudzające grozę skandale pedofilskie wstrząsnęły ostatnio Polską. Są tak oburzające i liczne, że być może staną się nawet początkiem ostatecznej laicyzacji społeczeństwa.
3.09 zł
3.96 zł
4.76 zł| Zakupy przez Internet | |||
| Zwroty podatku EuroTax Finanse Kredyty hipoteczne Lokaty i inwestycje Kredyt CitiBank Ubezpieczenia samochodowe DirectLine ASDA ubezpieczenia Experian auto-check
|
Telefonia Skype Nauka angielskiego ESKK-ucz się bez wychodzenia z domu! Podróże TravelPlanet Prezenty Euroflorist-wyślij kwiaty |
||